demonPolski film nawiązujący do horroru?  Każdy spisał by od razu taką produkcję na straty, a już na pewno nie wybrał by się do kina by ją obejrzeć. W końcu po co po raz kolejny oglądać parodię zamiast inteligentnego filmu. W przypadku „Demona” jednak sytuacja prezentuje się zupełnie inaczej…

Piotr przyjeżdża z zagranicy, aby poślubić swoją ukochaną. Czeka ich sielskie życie na polskiej wsi, w starym odziedziczonym domu. Niestety w przeddzień ślubu mężczyzna wykopuje w ogródku ludzkie szczotki, a znalezisko to znacząco wpłynie na jego przyszłość. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że tajemnica którą postanowił skrywać do końca wesela, to tak naprawdę zbudzony dybuk – duch Żydówki.

Już od pierwszych minut filmu przeplatają się w widzu uczucia szczęścia i niepokoju. Z jednej strony zbliża się radosny dzień wesela, z drugiej zaś można wyczuć napiętą atmosferę zwiastującą dramat. A wszystko to stworzone zaledwie spokojnymi ujęciami oraz muzyką. Otrzymany dzięki temu klimat grozy trzyma wzrok widza wpatrzony w ekran. Dodatkowo niespodziewanie przeplata się on z żartami tworząc obraz niezwykle groteskowy i jeszcze bardziej interesujący.

Główni bohaterowie przykuwają uwagę świetną grą aktorską. Andrzej Grabowski, Adam Woronowicz czy Itay Tiran sprawiają, że widz wierzy w historię i chce ją zobaczyć do samego końca. Tworzą oni szereg ciekawych postaci prezentujące kilka dobrze znanych postaw ludzkich. Między innymi jedni dbają o to by ludzie nie plotkowali, inni zaś są gotowi wyrzec się swoich przyjaciół by tylko przypodobać się komuś innemu. Historię przeplatają fragmenty żydowskie – osoby, które tam żyły, wydarzenia, które miały tam miejsce, tradycje jeszcze nie dawno praktykowane – współistnienie Polaków i Żydów, wszystko co dawno odeszło w niepamięć. Tłem dla nich są goście weselni – tak obojętni, zajmujący się jedynie sobą, że odnieść można wrażenie iż państwo młodzi są im do niczego nie potrzebni. Przyszli się zabawić, wypić i nic ich więcej nie interesuje. A wydarzenia, które rozgrywają się tuż obok nich szybko wymarzą z pamięci – podobnie jak społeczeństwo, które woli usuwać ze świadomości niewygodne elementy życia.

Każdą scenę w filmie ogląda się równie dobrze. Produkcja trzyma widzów w fotelach, którzy z zaciekawieniem czekają na finał. Osobiście przez cały seans oczekiwałam zaskakującego zakończenia – niezwykłego rozwiązania przedstawionej historii. Reżyser jednak zdecydował się na bardziej otwartą formę, pozostawiając nam pole do przemyśleń. Przemyśleń nad współżyciem Polaków i Żydów oraz zbiorowej świadomości.

Jest atmosfera i siły nadprzyrodzone. Jest oddziaływanie na emocje i rosnące napięcie. Horror i groteska. A przede wszystkim jest chwila na refleksję. „Demon” to film jakiego w polskim kinie jeszcze nie było. Prawdopodobnie tragiczna śmierć reżysera przyniosła filmowi dodatkowy rozgłos, jednak warto go obejrzeć bez względu na to.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
jesliniemytokto
Jeśli nie my, to kto – recenzja
samotnyportmilosc
Samotny port – miłość – recenzja
ktocieuczyl
Kto cię uczył jeździć? – recenzja
1 Komentarz
  • gibony
    23 października 2015 at 18:16

    …wykopuje w ogródku ludzkie szczotki…
    do włosów czy do zębów?

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*