deadpoolDeadpool to film idealny. Ambitne kino, które ma szansę na nagrodę na Festiwalu Sundance. Mamy tu wszystko – „inteligentnie” poprowadzoną historię, głębie bohaterów, nieszablonowe momenty, fragmenty wprost z klasyki kina europejskiego, przecudowne zdjęcia i wyśmienitą grę aktorów, z Tomem Hanksem i Leonardo Di Caprio na czele. Żartowałem. Deadpool to film dla każdego nerda – rozwałka na całego, którą można opisać jedynie wielkim soczystym f…ckiem.

Panie i panowie – oto Deadpool, jest super, ale na pewno nie jest bohaterem. Wygląda jak skrzyżowanie zgniłego avocado ze spleśniałym jajkiem. Postać, jakiej w komiksach Marvela nie było. Humorzasty, napastliwy, z ciętym dowcipem, egoistyczny, a przede wszystkim – nieśmiertelny.  Co mu się odetnie, to odrośnie. Pytanie, co by było, gdyby przeciąć Deadpoola na pół?

Życie byłego komandosa, Wade’a Wilsona (Ryan Reynolds), rozsypało się. Już miał brać ślub z piękną Vanessą (Morena Baccarin), kiedy dowiedział się o raku. Praktycznie zero szans na wyzdrowienie. Chyba, że podda się tajnemu eksperymentowi, który uwolni w nim gen mutanta. Co oczywiste, gen ten  ujawnia się, a trzy czwarte filmu opowiada o ściganiu przez Wilsona – Deadpoola lekarza za to odpowiedzialnego – mutanta Ajaxa (Ed Skrein).

Na ekranie zobaczymy jeszcze m.in. złą Angele Dust (Gina Carano) oraz dwójkę drugoplanowych  X-Menów, Colossusa (Stefan Kapicic) oraz Negasonic Teenage Warhead (Brianna Hildebrand). Marvel po fatalnym X-Men Geneza: Wolverine zrehabilitował Deadpoola i to z nawiązką. To zapewne jeden z trzech najlepszych obrazów o superbohaterach, który pojawił się na ekranie. Wszystko dobre, co o nim słyszeliście, to prawda. Wszystko złe – propaganda tych od Batmana.

Cięty, soczysty dowcip, autotematyzm, nawiązywanie do innych filmów i komiksów, kultury popularnej, kilka fenomenalnych scen akcji i mnóstwo krwi na ekranie. Deadpool pokazuje, że jest postacią nieszablonową i dobrze poprowadzona produkcja, jaką na pewno nie był wspomniany Wolverine, może wynieść go na wyżyny. Widz otrzymuje dwie godziny mieszanki komedii, s/f i kina akcji. Polecam, szczególnie na walentynki, bo i wątek romantyczny tu jest jednym z głównych. Oczywiście bardzo specyficzny, jak i cała produkcja. Czy warto? Warto.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
sonofagun
Son of a gun – recenzja
chrzest
Chrzest – recenzja
chlopiecnarowerze
Chłopiec na rowerze – recenzja
1 Komentarz
  • Rafał
    6 marca 2016 at 18:46

    Ponoć gra pc jest genialna 😛

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*