Czwarty stopień – recenzja

czwartystopienPrzeciętna produkcja w ciekawym opakowaniu – tak najkrócej można opisać „Czwarty stopień”, najnowszą produkcję z Millą Jovovich w roli głównej.

 

Pierwszy stopień – kiedy widzimy UFO na niebie, drugi stopień – gdy napotykamy miejsca świadczące o jego istnieniu (np. koła na polach), trzeci – gdy dochodzi do kontaktu, czwarty – kiedy ludzie zostają uprowadzeni.

Najnowszy film w reżyserii Olatunde Osunsanmi opowiada o niejakiej dr Abbey Tyler. Całość to rzekoma rekonstrukcja wydarzeń, które miały mieście w 2000 roku na Alasce. Trzeba podkreślić ową rzekomość, bo wbrew początkowym informacją w filmie występują wyłącznie aktorzy.

Wszystko rozpoczyna się niczym thriller. Dr Tyler jest świadkiem zamordowania męża, ta trauma powoduje, że ma problemy z odnalezieniem się w rzeczywistości. Podczas spotkań ze swoimi pacjentami napotyka na pewną prawidłowość prawidłowości – wszyscy mają problemy ze snem, budzą się w nocy i widzą sowę. Nowy wątek rozpoczyna się od hipnozy jednego z pacjentów, jak się okazuje w nocy nie spotyka on sowy, ale…

„Czwarty stopień” to średniej klasy s-f z dość ciekawymi rozwiązaniami formalnymi. Wstawki fabularne,  w których dr Tyler gra Jovovich przeplatane są z rzekomymi prawdziwymi zapiskami wideo i audio, które pozostał po wydarzeniach z 2000 roku. Przypomina to nieco Blair Witch Project, czy serię REC. Bez tego całość byłaby lekko nudnawą opowieścią o uprowadzeniach.

Czy warto obejrzeć ten film? Lepiej wypożyczyć DVD z „Bliskimi spotkaniami trzeciego stopnia” tak samo realny jak „Czwarty stopień”, a w napięciu o wiele mocniej trzyma. Obraz z Jovovich jakoś niezbyt przerażający jest.

 

4 komentarze do “Czwarty stopień – recenzja

  • 12 sierpnia 2010 o 18:52
    Bezpośredni odnośnik

    bardziej kopia paranormal activity ten film warto obejrzec co do tego to sie zobaczy .Podobne ze wzgledu na realistyczne ujecia jakby na faktach.

    Odpowiedz
  • 16 sierpnia 2010 o 08:29
    Bezpośredni odnośnik

    Byłem w kinie na tym i powiem że tylko 1 scena może 2 były straszne ale ten film jest oparty na faktach podobno.
    Czasami widać 2 kamery z roku 2000 i z tego roku.

    Odpowiedz
  • 16 października 2010 o 06:18
    Bezpośredni odnośnik

    Dla mnie film zrobiony świetnie, bo potrafi przekonać ludzi o autentyczności niektórych nagrań. To bardzo dużo, prawda??
    Drga sprawa. Recenzja napisana na poziomie gimnazjum albo gorzej. Na szczęście, bo nikt się nią nie będzie sugerować.
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pomóż nam

Strefa filmu

Repertuar kin

Zobacz na co warto iść do kina. Więcej »

Premiery

Nie zapomnij o najciekawszych premierach filmów. Więcej »

Informator

ABC każdego miłośnika filmu. Adresy, ceny biletów, itp. Więcej »

Polecamy