chrzestfotoObsypany nagrodami w Gdyni „Chrzest” Marcina Wrony nareszcie wchodzi do kin. Z tej okazji, w dniu uroczystej łódzkiej premiery obrazu, w kinie Charlie odbył się specjalny seans dla przedstawicieli mediów. Jego gośćmi byli twórcy tego świetnego obrazu.

  
Na pytania dziennikarzy odpowiadali reżyser „Chrztu” Marcin Wrona oraz odtwórca roli Janka, Tomasz Schuchardt.

Aktorzy

Marcin Wrona: Moja rola w filmie jako reżysera, polega na pokazywaniu pewnych dróg, aktor całą resztę uruchamia sam. Daję im bardzo dużą swobodę.

Tomasz Schuchardt: Aktor, by się otworzyć na planie, potrzebuje bezpieczeństwa. Przy pracy nad filmem czy serialem przeważnie nie ma czasu, by dobrze przygotować rolę. Tu było inaczej – Marcin dał nam bity miesiąc na uczciwe, psychologiczne zbudowanie postaci. Co chwila podrzucał nam jakieś filmy. Byliśmy także w więzieniach, w końcu nasza historia inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami. Zobaczyliśmy wtedy, że zło jest banalnie blisko nas.

Dlaczego film nie mógł skończyć się dobrze?

 
M.W.: Czasem bardziej moralne jest zabicie w finalnej scenie bohatera, niż robienie na siłę happy endu. To zakończenie nie mogło być inne. Michał to w końcu rodzaj straceńca pogodzonego ze swoim losem, a grany w scenach końcowych utwór „Ta ostatnia niedziela” jest tak naprawdę piosenką samobójcy. Zastanawiałem się, czy końcowe ujęcia dają wydźwięk pozytywny czy tragiczny. Dla mnie jest on tragiczny, ale pozostawiliśmy widzowi „furtkę”. Była w scenariuszu przewidziana scena pokazująca Janka troskliwie opiekującego się Magdą i dzieckiem, ale szybko z niej zrezygnowaliśmy.
 
Filmowe nawiązania i skojarzenia

M.W.: „Chrzcie” jest trochę ze „Spalonych słońcem” Nikity Michałkowa i „Chinatown” Romana Polańskiego. Mój film pokazuje tryumf zła trochę jak w „Ojcu chrzestnym”. Zdradzamy tak naprawdę, jak wygląda gangsterskie środowisko.

Uniwersalność przekazu

M.W. i T.S.: Po festiwalu w Gdyni mieliśmy obawę, jak przyjmą nas poza Polską. „Rewers” i „Dom zły” – mimo, że świetne – niewiele zwojowały na arenie międzynarodowej, głównie przez fatalną promocję. W Toronto na pierwszym seansie widownia była niemal pełna, na drugi sprzedaliśmy wszystkie bilety na pniu. Zostaliśmy przyjęci bardzo entuzjastycznie. Nasze obawy tyczące się uniwersalizmu obrazu, bariery językowej czy finalnego tryumfu zła okazały się bezpodstawne. Widzowie zatrzymywali nas po seansach, mieli wiele pytań. Zdarzało się, że ochrona wypraszała nas z sali, a my dalej kontynuowaliśmy dyskusje. W San Sebastian zdobyliśmy czwarte miejsce wśród publiczności – to wielki sukces zważywszy, że większość filmów w konkursie to obrazy hiszpańskojęzyczne. W Reykjaviku dostaliśmy nagrodę Jury Ekumenicznego – to najlepiej pokazało, że przekaz „Chrztu” jest bardzo uniwersalny.

Nowe plany?

M.W.: Po sukcesie „Chrztu” będzie łatwiej robić kolejne filmy. Chcę teraz nakręcić coś, co będzie się znacznie różnić od moich dwóch pierwszych obrazów. Przyznam, ze przez rok chodzenia do więzienia człowiek wariuje i każdy napotkany dziwak zdaje się być dewiantem lub mordercą. „Moja krew” i „Chrzest” bardzo łączą się tematycznie, param się więc, by w przyszłości zrobić trzeci podobny film i tym samym stworzyć trylogię. Chciałby też wyreżyserować kiedyś film bardziej „kobiecy” – w polskim kinie mamy wiele pięknych i zdolnych kobiet, których talent nie jest do końca wykorzystany.

 
To może komedia romantyczna?

M.W.: Reżyserzy „rozkraczają się” między kinem ambitnym a komercyjnym. Filmy robione tylko i wyłącznie dla pieniędzy są bez sensu. Nie ma niestety tak, że film artystyczny dobrze się sprzedaje. „Rewers” i „Dom zły” były wyjątkami. Powinniśmy pielęgnować naszą wyjątkową, słowiańską emocjonalność. Generalnie w perspektywie czasowej lepiej jest robić filmy artystyczne.

 
Chrzest - premiera z udziałem twórców Chrzest - premiera z udziałem twórców Chrzest - premiera z udziałem twórców
Chrzest - premiera z udziałem twórców Chrzest - premiera z udziałem twórcówChrzest - premiera z udziałem twórców Chrzest - premiera z udziałem twórców
   
Zobacz także:

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
625
KAMERA AKCJA już dziś w Kinie Cytryna!
hiszpanka_powstaje_w_odzi_20121206_1642456064
Łódź filmowa 2012 – podsumowanie
20listopada_130
Festiwal Filmów o Własności Prywatnej i Prywatyzacji „Na Swoim” (foto)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*