chciwosc

Chciwość to film, który w napięciu trzyma nie gorzej niż nie jeden mocny thriller. A rozchodzi się tylko, tudzież aż, o pieniądze.

Kryzys na Wall Street. Pracownicy wszelkich korporacji są zwalniani. Nie ominęło to także analityka, Erica Dale’a (Stanley Tucci). Ten przed odejściem daje do ręki jednemu z „młokosów” pen drive z danymi. Te dane, jak się okazuje, świadczą o tym, ze firma brnie w ślepy zaułek. Nic się nie da uzyskać. To tylko straty. Nadciąga koniec. Zbiera się cała rada nadzorcza, która debatuje – co teraz zrobić. Jak wyjść na prostą.

Chłodny i stonowany, a jakże przerażający. Tak można opisać debiut J.C. Chandora, który pokazuje jak okrutnymi prawami rządzą się giganci korporacyjni naszego świata. Jak człowiek zostaje zmarginalizowany. Liczy się zysk – za wszelką cenę. Nawet gdy inni stracą firma musi wyjść na swoje. To okrutny świat. Wydaje się, że tak nam daleki i niezrozumiały. A jednak rządzący nami wszystkimi.

Kevin Spacey, Demi Moore, Jeremy Irons, Paul Bettany oraz wspomniany powyżej Stanley Tucci i „młodzi gniewni” – Zachary Quinto i Penn Badgley. Obsada to mocny punkt Chciwości. Także nie można przyczepić się do strony wizualnej (świetny montaż). Co do samej opowieści, to może się ona wydawać zbyt niezrozumiała dla typowego, nie związanego ze światem finansjery, kinomaniaka. Szczerze – sam się w pewnym momencie pogubiłem. Ale tak czy siak da się wyłapać sedno, we wszystkim chodzi wyłącznie o pieniądze. Człowiek to tylko narzędzie do ich pomnażania. I te napięcie, aż do ostatniej sceny.

Chciwość otrzymało już kilka nagród m. in. Stowarzyszenia Nowojorskich Krytyków Filmowych za najlepszy pierwszy film oraz Film Independent – Nagrodę Specjalną im. Roberta Altmana za wspomnianą obsadę. To jeden z cichych kandydatów do największych wyróżnień na świecie. Historia na czasie, nieźle skonstruowana. Może nieco zbyt odległa jak dla „szarego mieszkańca Polski”, jednak przerażająca. Nawet nie znając fachowych terminów widać, że „ci na górze” nieźle kręcą. Przekonaliśmy się o tym nie dawno – Wall Street zadrżało. I zapewne nie jeden raz jeszcze zadrży. Ot, z powodu czyjeś chciwości.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
nieobliczalni
Nieobliczalni – recenzja
incepcja
Incepcja – recenzja
tedi
Tedi i poszukiwacze zaginionego miasta – recenzja
1 Komentarz
  • Przemasss
    31 grudnia 2011 at 06:11

    Mocno rozczarowany byłem po tym filmie…

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*