chcesiezycZdobył uznanie w Montrealu oraz na wielu innych zagranicznych festiwalach i  przeglądach filmowych. Laureat Złotego Klakiera, czyli Nagrody publiczności dla najdłużej oklaskiwanej produkcji na tegorocznym Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Tam także zdobył m.in. Srebrne Lwy, które przyznane zostały Maciejowi Pieprzycy. Chce się żyć – dramat, o którym  głośno było  jeszcze przed kinową premierą.

Wspomniany reżyser filmu fabularny debiut ma już dawno za sobą, niemniej należy się dłużej zastanowić, kim on jest, jak również, jakie produkcje wyszły spod jego twórczej ręki? Przeglądając filmografię tego śląskiego artysty, można doszukać się przede wszystkim kilku ciekawych produkcji dokumentalnych, w tym Jestem mordercą czy Przez nokaut. Jednak czy te tytuły zachęcą widza, aby sięgnąć po najnowsze dzieło reżysera? W mojej opinii niestety nie, więc może podpowiedzą coś fabuły: Drzazgi, Inferno, Kryminalni: Misja Śląska? Warto także wspomnieć, iż zrealizował on kilka popularnych polskich seriali telewizyjnych. Jeśli nadal Pieprzyca jest dla kogoś anonimowym twórcą, to z pewnością teraz się to zmieni – właśnie za sprawą dramatu Chce się żyć. To historia zainspirowana autentycznymi wydarzeniami z życia pewnego sparaliżowanego chłopca. W filmie w tę postać wcielają się Kamil Tkacz  i Dawid Ogrodnik.

Mateusz cierpi na porażenie mózgowe. Od samego początku jego życia lekarze spisują go na straty, nie dając nawet cienia szans na współistnienie w życiu społecznym – traktują go jak roślinę. Chłopak nie mówi, nie chodzi, nie ma z nim zupełnie kontaktu. To jednak tylko pozory, których medyczni uczeni nie dostrzegają, patrząc na chłopca jedynie przez pryzmat chorobowego przypadku. Są więc w ogromnym błędzie – widzowie przekonują się o tym, słysząc z offu narrację głównego bohatera. Ten na pozór drobny element stanowi wręcz przełom i szok widza – bohater tak jak każdy z Nas rozumie otaczające go sytuacje, a nawet bardziej dokładnie dostrzega problemy innych. Zaskakującym staje się także fakt, że Mateusz podobnie jego jak zdrowi rówieśnicy odkrywa swoją seksualność m.in. chce mieć dziewczynę i przeżyć z nią swój pierwszy raz. Wewnętrzny głos pokazuje również co Mateusz lubi  i jakie są jego pasje. Na pierwszy plan wyłaniają się tutaj astronomia i kobiece biusty, którym przyznaje on konkretne oceny w skali od 1 do 10. Jest to więc pogodny człowiek, którego los przykro doświadczył. Nie ma jednak do nikogo pretensji o swój żywot, często jest ironiczny, nawet sarkastyczny. Znamienna jest scena kiedy do chłopaka przychodzi ksiądz ze słowami: Bóg cię kocha. Chłopak rezolutnie i analitycznie odpowiada widzom: Strach pomyśleć, co by było, gdyby mnie nienawidził. Mimo swojej niepełnosprawności stara się być normalny, nie chce litości i lamentu, nie chce też, aby traktowano go jak kalekę – on chce po prostu żyć, normalnie żyć. Ta szansa trafia mu się dość niespodziewanie, gdy poznaje pewną osobę, która daje mu iskierkę takiej nadziei – znajduje ona sposób, aby Mateusz mógł wreszcie przekazać wszystkim, to co myśli i udowodnić, że jest człowiekiem, a nie rośliną. Człowiekiem, takim jak każdy z Nas, który czuje, kocha, chce być kochanym i  pragnie zrozumienia.

Nie staram się być oryginalnym, pisząc, że jednym z najmocniejszych punktów tego obrazu jest kreacja aktorska Dawida Ogrodnika, czyli głównego bohatera. Dzięki jego grze zatracamy się w filmie tak, że jesteśmy skłonni uwierzyć, ba, wręcz wierzymy, że ten facet z ekranu naprawdę jest niepełnosprawny. Naturalność i lekkość, z jaką młody aktor odgrywa kolejne sceny, są po prostu genialne. Ogrodnikowi za tę rolę należą się największe filmowe laury. Lecz nie należy zapominać także o Kamilu Tkaczu, który wcielił się w Mateusza z okresu dzieciństwa- pojawił się na ekranie po raz pierwszy, od razu w tak wymagającej roli i spisał się równie perfekcyjnie, co jego starszy kolega. Wiele osób, patrząc na  ekranowe wyczyny debiutanta, może zastanawiać się czy ten dzieciak jest pełnosprawny, a zapewniam, że jest – chapeau bas!

Film Pieprzycy opiera się zatem głownie na fenomenalnym aktorstwie. Obok odtwórców głównej roli wystarczy wymienić ich ekranowych rodziców, czyli Dorotę Kolak i Arkadiusza Jakubika. Ona to nieco wyłamująca się ze schematu typowej Matki Polki, dojrzała kobieta, która mimo ogromnej miłości do syna, musi zrobić coś, by ułatwić życie sobie samej. On zaś to pełen ojcowskiego ciepła, opiekun rodziny, który chcąc się wyrwać z monotonii życia, pozwala sobie na pewne szaleństwa – dla Mateusza ojciec jest czarodziejem. Na drugim planie pojawia się równie świetna, wracająca do filmowego świata Anna Nehrebecka,  ponownie oglądana z ogromną przyjemnością. W epizodzie, choć bardzo istotnym dla rozwoju całej historii, występuje także Gabriela Muskała. Jej rólka jest niewielka, ale przez te kilka chwil na ekranie niesamowicie zapada w pamięć. Lekarka wydająca wyrok na Mateuszka to taki typowy wytwór systemu, przykład myślenia szablonowego, które wrzuca wszystkich do jednej szuflady. Ona mimo obowiązku niesienia pomocy bez zastanowienia kategoryzuje ludzi, oceniając ich z góry.

Przywołując kreacje aktorskie jestem wręcz przekonany, że gdyby nie wybitne aktorstwo, to omawiane dzieło wiele straciłoby ze swojej wartości, pomimo ogromnej życiowości opowiadanej historii. Reżyser filmu jest także autorem scenariusza, lecz po prawdzie napisało go samo życie, które tworzy najlepsze i najbardziej oryginalne fabuły. Obraz ten ogląda się więc bardzo dobrze, zawiera on momenty, w których można popłakać się ze śmiechu (genialny motyw z kokosem), w innych scenach potrzebne będą chusteczki do ocierania łez smutku, całość zaś zmusza do refleksji i indywidualnych przemyśleń – słowem ulubiony typ kina szerokiej widowni. Każdego zaciekawi, ponieważ  nie jest tandetny i pretensjonalny,  a jednocześnie każdy go zrozumie – bez znaczenia, czy to będzie Polak, Amerykanin czy Francuz- w końcu problem niepełnosprawności występuje w każdej kulturze, pod każdą szerokością geograficzną i niesie za sobą dokładnie te same emocje. Uniwersalne kino, które wbija się w pamięć i nie pozostawia widza obojętnym. Możemy być dumni, że to nasza rodzima kinematografia, aż Chce się żyć!

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
sasiady
Sąsiady – recenzja
weekendzkrolem
Weekend z królem – recenzja
dziewczynawtramkach
Dziewczynka w trampkach — recenzja
1 Komentarz
  • 2 listopada 2013 at 18:58

    Film „Chce się żyć” przede wszystkim świetnie uświadamia ludziom myślącym szablonowo o niepełnosprawnych, że jednak nie są oni roślinami. Czują, myślą, mają swoje potrzeby, swój język porozumienia… trzeba tylko trochę serca, cierpliwości i woli zrozumienia.
    Przepiękny i mądry film!
    Kolejna bardzo dobra pozycja w polskiej kinematografii!

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*