brokenJednej teorii sztuki nie sposób przedstawić, jednak współcześnie dużo ważniejsze od wytwarzania piękna jest wytwarzanie wstrząsu. Nurtem tym podąża właśnie Broken.

Główna bohaterka, Skunk, jest młodą dziewczynką chorą na cukrzyce. Mieszka z bratem, tatą i opiekunką w sąsiedztwie osobliwych (raczej o zabarwieniu pejoratywnym) sąsiadów. Pewnego dnia jedno kłamstwo zamieni doszczętnie relacje międzyludzkie panujące w tej okolicy. Fałszywe oskarżenie o gwałt doprowadzi do pobicia, to znowu do wykwitu choroby psychicznej. Ale wszystkie te zdarzenia stanowią dopiero prolog…

Trudno uwierzyć, że film ten jest debiutem reżyserskim Rufusa Norrisa. Jawi się bowiem jako dzieło świetnie zbudowane, dojrzałe, przeszywające w każdej minucie. Cały czas żyje, tętni, niepokoi, przyciąga, nie rozmywa się niepotrzebnie scenami zapychaczami. To obraz przede wszystkim ciężki i uderzający w widza całą swą mocą.

Broken zamyka w zwięzłych dziewięćdziesięciu minutach multum stanów i emocji. To z jednej strony opowieść o dzieciństwie, świeżości, otwieraniu się na świat, smakowaniu go, ale i tworzeniu własnej idyllicznej, utopijnej przestrzeni. Ta łagodność i czystość skontrastowana jest złem i okrucieństwem, zazębiającą się agresją i przemocą.

To historia o pułapce rzeczywistości, zasadzce pokrętnej kompilacji przypadku i przeznaczenia. A kieruje tym wszystkim pierwiastek emocjonalności i uczuciowości, czasem skrajnej, toksycznej i niebezpiecznej, ale zawsze wielkiej i doszczętnej.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
papusza
Papusza – recenzja
internat
Internat – recenzja
pirania
Pirania 3D – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*