bluejasminPo Paryżu, Rzymie i Barcelonie Woody Allen powraca do Stanów Zjednoczonych, a konkretnie do San Francisco. Powrót ten odznacza się zmianą charakteru ukazanej miłości w jego najnowszym obrazie zatytułowanym Blue Jasmine. Ponadto, z pewnością nie jest to czysta komedia — jak może sugerować zwiastun — lecz przedstawienie dramatu kobiety, która bezgranicznie zauroczona bogactwem otaczającego ją „światka” pozostaje nagle z niczym.

Tytułowa Jasmine (Cate Blanchett) to kobieta tragiczna, ponieważ została boleśnie doświadczona życiem. Jednak, bądźmy szczerzy i nie użalajmy się nad nią — sama sobie zapracowała na dotknięte nią bankructwo oraz stracenie niemal wszystkiego, co najcenniejsze w życiu każdej kobiety, czyli rodziny oraz miłości. Nie żałujmy Jasmine — ona nawet tego nie posiadała. Miała jedynie złudzenia szczęśliwego oraz wymarzonego życia. Opierało się ono na licznych i wystawnych przyjęciach, zakupach w markowych sklepach, chwaleniu się przed koleżankami błyskotkami, którymi była obdarowywana przez nieprzyzwoicie bogatego męża Hala (Alec Baldwin), zdradzającego ją notabene z jej przyjaciółkami i niemal każdą napotkaną kobietą. Stąd kolejne zajęcie Jasmine: ciągłe podejrzewanie męża o zdradę.

By jeszcze obficiej dolać oliwy do ognia, ta naiwna kobieta podpisywała każdy dokument przez Hala jej podstawiony, nie pytając się o jego wartość oraz sens. Jasmine była mu stuprocentowo poddana, ponieważ bez najmniejszego wysiłku była obdarowywana luksusem, zbytkiem, bogactwem — tym, co stanowiło sens jej płytkiej egzystencji. Nadszedł jednak moment przełomowy w postaci wykrycia oszustw męża oraz, co za tym idzie, bankructwa. Jasmine pozostaje bez niczego: pieniędzy, wykształcenia, pracy… Gdzie może szukać pomocy?

Taki jest już los, który lubi odwracać role. Jasmine zwraca się do siostry Ginger (Sally Hawkins), mieszkającej w San Francisco — do tej, z którą trudno było jej spędzić pięć wspólnych dni, mieszkającej w małym mieszkaniu, pracującej w supermarkecie. Tej, której mąż został oszukany przez Hala i rodzina została pozostawiona bez pieniędzy, które miały być życiową inwestycją. Ta właśnie siostra przygarnia Jasmine, która niestety nie okazuje jej zbyt wielkiej wdzięczności.
Jasmine to kobieta, która nie potrafi najwyraźniej przyznać się do życiowej porażki. Przez mężczyznę zrujnowała swoje życie a udziela rad siostrze w wyborze odpowiedniego partnera. Jej ingerencja negatywnie wpływa na życie Ginger, która próbuje zaznać szczęścia u boku ukochanego mężczyzny. Droga ta nie jest łatwa, ponieważ jej życie, podobnie jak obecna egzystencja Jasmine, również nie jest usłana różami. Jednak, w odróżnieniu od Jasmine Ginger stara się dążyć do szczęścia oraz żyć w sposób na jaki może sobie pozwolić.

Jasmine to nieszczęście stąpające po ziemi chwiejnymi krokami, z głową pełną złudzeń oraz wymyślonego świata. Tak, rzeczywistość Jasmine jest złudna, przez nią wymyślona, tylko ona sama w niej funkcjonuje. Wciąż wymyśla nowe scenariusze, okłamuje ludzi, przeinacza fakty dotyczące jej życia. Jasmine jest wrakiem człowieka przede wszystkim pod względem psychicznym. Nikt nie jest w stanie jej pomóc. Odniosłam wrażenie, że nikt nie chciał wyciągnąć jej pomocnej dłoni. Kobieta ta, nie mająca nic poza alkoholem, tabletkami oraz ciągłymi wspomnieniami szczęśliwego życia z Halem, nie jest w stanie sobie samej pomóc. Szczerze mówiąc nikt nie wie jak można to uczynić. Najprawdopodobniej przydałoby się jej kolejne bogate małżeństwo. Jednak, bohaterka ta zostaje osamotniona i pozostawiona w swoim chorym, psychicznym świecie przez samego Allena. Nie daje on wskazówek uzdrowienia. Pozostawia ją nieszczęśliwą, załamaną, bez powrotu do normalności.

Pomimo przygnębiającej historii Jasmine, nie czuje się do niej pozytywnych uczuć. Wzbudziła we mnie niechęć do siebie, niemożliwość polubienia czy okazania jej litości. Wręcz pomyślałam, że sama sobie zasłużyła na taki los i dlaczego swoim nieszczęściem ma zatruwać innych życie.

Blue Jasmine to dobry film, w którym Woody Allen przedstawia kobiecy świat, będący ruiną marzeń oraz pragnień, które zgubiły życie bohaterki. Allen jest tutaj bezwzględny — Jasmine jest i pozostanie zagubiona.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
strefax
Strefa X – recenzja
krolartur
Król Artur. Legenda miecza – recenzja
niepokonani
Niepokonani – recenzja
1 Komentarz
  • Kasia124
    17 września 2013 at 23:02

    Najgłupsza i najbardziej płytka recenzja jaką przeczytałam. To nie był film dla każdego jak widać i nie każdy może zrozumieć jego treść jak widać po powyższym opisie. A główna bohaterka wzbudza i litość i sympatię i pomimo nieszczęść jakie ją spotkały jest silną kobietą. Jej zachowanie takie, a nie inne zostało uwarunkowane trudnymi przeżyciami. Nie chce mi się więcej pisac bo poziom tej recenzji jest na poziomie dziecka.

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*