Big Short – recenzja

bigshortPieniądz – wywodzi się od łacińskiego słowa „pecus”, które oznacza bydło. Społeczeństwo to zbiorowość, charakteryzująca się wspólnymi cechami i zamieszkująca określone terytorium. Hmm… zupełnie jak bydło. Różnica polega na tym, że człowiek jest w stanie wpakować się w każdy możliwy kredyt, a zwierzę nie posiada takiej zdolności. Z chwilą narodzin kapitalizmu, czyli na przełomie XV i XVI wieku, ludzkość stała się niewolnikiem pieniądza i to zupełnie nieświadomie.

„The Big Short” opowiada historię, jaka wydarzyła się w okresie 2006 – 2008. Jeden z najpotężniejszych wówczas amerykańskich banków – Lehman Brothers, ogłosił upadłość. Spowodowało to panikę i ogólny chaos na rynkach finansowych. Garstka ludzi, która w tamtym okresie przewidziała kryzys, wzbogaciła się do tego stopnia, że dzisiaj czytamy o nich książki i oglądamy filmy.

Obrazów o tematyce krachów giełdowych jest jak na lekarstwo. Spośród całej ich masy wyróżnić należy dwie kluczowe produkcje – „Wall Sreet” Olivera Stone’a i „Wilka z Wall Street” Martina Scorsese. Wydaje się, że ci dwaj twórcy powiedzieli już wszystko na temat pieniądza i przekrętów z nim związanych. Nie do końca. Adam McKay – reżyser mający na koncie głównie komedie z Willem Ferrellem, zaprezentował obraz nie tylko inny od wyżej wymienionych, ale przede wszystkim bardziej namacalny. W „The Big Short” bowiem wyraźniej widać tę całą piramidę finansową, a postaci, z jakimi obcujemy, są ludźmi, a nie wykreowanymi na potrzeby rynku filmowego gwiazdorami. Nie uświadczymy tu przebojowych oracji charakterystycznych dla Jordana Belforta ani nie usłyszymy peanów na cześć chciwości w stylu Gordona Gekko.

Pomimo tematyki dzieło McKay’a odznacza się dynamiką rodem z teledysków. Dużo tu kolorów, zmian tempa i ciekawych trików montażowych. Słowa uznania należą się przede wszystkim autorom scenariusza (wróżę nominację do Oskara) i zespołowi aktorskiemu. Oglądamy Bale’a, Carella, Goslinga i Pitta w ich niecodziennych kreacjach. Każdy z nich symbolizuje inne wartości i poglądy na całą finansjerę, dzięki czemu „The Big Short” jest filmem bardziej złożonym, a co za tym idzie, oryginalnym. Widać to dobrze w momencie, w którym widz ma przed sobą jedynie cyfry, wykresy i notowania. Z początku stanowi to problem nie do przełamania. I w tym właśnie rzecz. Twórcy wpuszczają nas do pokoju bez klamek po to, aby za pośrednictwem „aktorów – niespodzianek” objaśnić każdą zagwozdkę. Właśnie ten zabieg świadczy o klasie filmu McKay’a. Wszystko jest tu podane z humorem i dystansem, a początkowa nieznajomość tematu wychodzi widzom na plus.



   
Przesłanie „The Big Short” jest krótkie i dosadne – nie ufaj bankom, to przestępcy. Z jednej strony trudno się z tym nie zgodzić. W momencie krachu największe straty ponosi zwykły podatnik, czytaj najniższy szczebel kapitalistycznej drabiny. Bankierzy zawsze wyjdą na swoje, bo przecież nic tak nie popłaca jak legalna kradzież. Podpisując umowę w banku zgadzamy się na pewne zasady, jakie są w niej zawarte. Nagle po paru miesiącach przychodzi list z informacją, iż zwiększyła się kwota za prowadzenie konta, prowizja za kartę i cała reszta usług. Nikt z nas nie ma na to wpływu. Skoro bank działa tak z przeciętnym obywatelem, to jak zachowuje się na giełdzie?
   
Jest też druga strona medalu – użytkownicy i kredytobiorcy. Nie tak dawno temu głośno było o aferze Amber Gold. Ludzie faktycznie myśleli, że wzbogacą się w ciągu kilku lat, ponieważ bank oferował dość duże oprocentowanie w porównaniu do konkurencji. Jak na tym wyszli, dobrze wiemy. Kredyty to już inna sprawa. Bierzemy je bez opamiętania. Często więcej niż jeden. Kiedy przychodzi czas na ich spłaty, a środki finansowe nam ubywają, obwiniamy banki. W Stanach Zjednoczonych pod koniec ostatniej dekady część osób brała kredyty na pięć mieszkań, bo oferta wydawała się opłacalna. Potem bankructwo i długi. Czy tylko banki są chciwe?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pomóż nam

Strefa filmu

Repertuar kin

Zobacz na co warto iść do kina. Więcej »

Premiery

Nie zapomnij o najciekawszych premierach filmów. Więcej »

Informator

ABC każdego miłośnika filmu. Adresy, ceny biletów, itp. Więcej »

Polecamy