Benek – recenzja

benekPost factum. Trywialnie rzecz ujmując „Benek” – Roberta Glińskiego, to  zwyczajna musztarda po obiedzie. Ale czy do końca? Zupełnie niezrozumiałe są dla mnie powody, dla których film  trafił do kin po prawie trzech latach od premiery na festiwalu w Gdyni.

 
Prawdę mówiąc według mnie temat już dawno wyeksploatowano przez cykl szesnastu filmów dokumentalnych „Serce z węgla”, emitowanych kilka lat temu przez Telewizję Polską. Jeśli przyjrzymy się bohaterowi i odniesiemy jego sytuację na całościowy obraz młodego pokolenia, które musi borykać się z polską rzeczywistością, to obraz zyskuje zupełnie inny wymiar.

Gorzko-gorzka – taka jaka jest wizja Śląska, ale również naszego pięknego kraju. W wydaniu ogólnopolskim i śląskim: syf,  bieda, bandytyzm, emigracja w poszukiwaniu lepszych warunków życia. Jakie perspektywy ma przed sobą 29-letni Benek, mieszkaniec Śląska, bez własnego kąta, były górnik z odprawą 40 tys. w ręku?

Jako widz szczerze od samego początku sympatyzuję z bohaterem, choćby dlatego że kończy erę kamienia węgielnego zaczynając nowe życie. Jednak nie sposób uciec daleko, bowiem kolejny etap w życiu Benka po raz wtóry zapisany zostaje przez szkice węglem. Na szczęście już w innym wydaniu. Historia bohatera poucza nas, jak obłaskawić rzeczywistość i nadać jej nowy koloryt. Żyjąc w tym samym świecie, ale z własnym przepisem na sukces. Obraz zyskuje na atrakcyjności dzięki doskonałej kreacji Marcina Tyrola (Benek) oraz Mirosławy Żak (Danka).

To dobry film, ale nie tak zapadającym w pamięć jak „Cześć, Tereska”. W dobie kryzysu i rosnących słupków bezrobocia temat poniekąd nadal aktualny. Wizja filmowa Glińskiego może być dla nas przykładem małego zapalnika do zmian w życiu każdego z nas. I może nie koniecznie wymagajmy od tego obrazu autentyczności (za 40 tys. nie kupimy kawalerki w żadnym rejonie Polski), a tym bardziej aktualności.

Momentami projekcja Glińskiego jest za surowa i nudna, ale ożywiona kilkoma sytuacjami komicznymi pozwala na przetrwanie w kinie przez półtorej godziny.  Podsumowując „Benek” to uniwersalny obraz napawający optymizmem i wiarą, że dzięki odpowiedniej determinacji możemy zmienić w swoim życiu naprawdę bardzo wiele.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pomóż nam

Strefa filmu

Repertuar kin

Zobacz na co warto iść do kina. Więcej »

Premiery

Nie zapomnij o najciekawszych premierach filmów. Więcej »

Informator

ABC każdego miłośnika filmu. Adresy, ceny biletów, itp. Więcej »

Polecamy