alpyAlpy to niepokój, nerwowe przygryzanie warg i zgrzytanie zębami.

Tak jak i film nazwana jest kilkuosobowa grupa, która zajmuje się wcielaniem w role zmarłych osób, by ukoić ból bliskich po stracie. Alpy, bo to góry, których nie da się zastąpić żadnymi innymi górami. Jednocześnie one mogę zastąpić wszystkie inne.

Czwórka głównych bohaterów upodabnia się zatem, wyucza słów, gestów i zachowań, którymi charakteryzowali się zmarli. Regularnie odwiedza rodziny na umówionych wcześniej spotkaniach (cztery pierwsze wizyty są darmowe) i próbuje oszukać rzeczywistość. Przeszłość pozornie zostaje wskrzeszona. Jednak tylko pozornie. Śmierci nie da się tak łatwo przypudrować.

Mimo wszystko gra ta toczyć by się mogła w ten sposób dalej, gdyby jedna członkini grupy nie postanowiła potajemnie przekroczyć rygorystycznych reguł w niej panujących…

https://www.youtube.com/watch?v=9QE2AN8XXmc

Alpy to trudny obraz. Kontrowersyjny już w samym pomyśle. Jednak zastanawiający i pociągający. Wykonanie natomiast nieco kłóci się z oczekiwaniami, zaskakuje. Bo utopijne nadzieje na zastąpienie nieboszczyka sprowadzają się jedynie do mechanicznych gestów, wyuczonych, powtarzanych beznamiętnie i pusto formuł. Czy człowiek składa się naprawdę jedynie z paru szczegółów wyglądu zewnętrznego i zdania, które wypowiada najczęściej? Drażni taka świadomość. Drażni w tym filmie ta automatyczność, obojętność.

Z drugiej jednak strony film ten ciekawie ukazuje, że to, co ma nam rzekomo pomóc, może zaszkodzić jeszcze bardziej, krzywdząc boleśnie psychikę. Bo walka z tak wielkimi demiurgami, jakimi są śmierć i życie, nie jest taka prosta, próby przechytrzenia ich zazwyczaj kończą się przegraną. A jeśli bardzo próbujemy przeniknąć do świata, w którym nas nie chcą, to zaczynamy wierzyć w pisane przez nas samych scenariusze, które odmienne są od prawdziwej rzeczywistości.

Reżyser Lanthimos, twórca wcześniejszego Kła, znów bawi się w układanie kontrowersyjnych puzzli. Ingeruje w delikatne i bolesne rewiry. Szuka poza granicami. Nie wiem jednak czy jednej stopy nie postawił w tym przypadku za daleko.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
360
360 – recenzja
Ukryta gra – recenzja
misjasputnik
Misja Sputnik – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*