aniolnadmorzemKameralne kino o życiu i śmierci. Prawie półtoragodzinna opowieść o ciężarze, jaki trzymać na swoich barkach musi mały chłopiec.

  
Nastoletni Louis wraz z bratem i rodzicami mieszka nad marokańskim morzem. Gdy do domu powraca ojciec rozpoczyna się między nimi okrutna, tajemnicza gra. Tata zwierza mu się z problemów, pragnienia popełnienia samobójstwa. Od tej chwili jego syn – poddany będzie go obserwował, aby ten nie spełnił swojej obietnicy.

Film Dumonta jest „duszny”. Klaustrofobiczna relacja ojciec-syn z każdą minutą zacieśnia się coraz bardziej. Louis przyrzeka, nie powie o tym nikomu, sam musi zmierzyć się z problemem. Problemem jego ojca, który być może nie do końca świadomie, terroryzuje własne dziecko. A te odkrywa, jakim na prawdę jest jego tata.

„Anioł nad morzem” to bardzo kameralne kino oparte na relacjach, dziwnych relacjach, pewnej rodziny. Nie wszystko jest tu wytłumaczone, nie znamy do końca pobudek żądnej ze stron. Trudny film, nieco senny, o trudnych problemach.

 

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
mrocznyrycerz
Mroczny Rycerz powstaje – recenzja
trzy3
Trzy – recenzja
nimfomanka
Nimfomanka cz. 2 – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*