abrachamCzytając tytuł filmu przeciętny widz zapewne poczuje się nieco zdziwiony. Jednakże to prawda. Szesnasty prezydent Stanów Zjednoczonych, Abraham Lincoln, polował na wampiry.

Początkowo robił to tylko w książce Setha Grahame-Smitha (również scenarzysty filmu). Teraz także na dużym ekranie. I trudno jednoznacznie ocenić takie „dzieło”. Z jednej strony to dość fajna rozrywka, z drugiej sensu nie ma tu za grosz.

Będąc dzieckiem Abraham Lincoln traci matkę. Zostaje ona ugryziona przez wampira i umiera. Po latach przyszły prezydent próbuje się zemścić. Jednak nie jest to takie łatwe. Filmowe wampiry po pierwsze chodzą w słońcu, po drugie nie giną przebite kołkiem. Działa na nie tylko srebro. Jednak aby się o tym dowiedzieć Lincoln musi znaleźć nauczyciela – Henry’ego. Ten przez długi czas będzie go szkolił, a także proponował kolejne cele do zabicia. A w tle? Oczywiście kariera polityczna, konflikt na linii północ-południe, emancypacja niewolników, a także miłość i związek z Mary Todd.

Abraham Lincoln: Łowca wampirów to niezobowiązująca rozrywka, która w historyczne ramy próbuje wtłoczyć opowiastkę o krwiożerczych bestiach. Ogląda się ją nawet z przyjemnością, chociaż logiki w tym niewiele. Także całość zrealizowano z niezwykłą powagą (czasami przesadą). Latający z toporem prezydent USA powoduje u widza konsternację – bać się czy śmiać. I tak jest podczas wielu innych scen.

To opowiastka dla tych, którzy od kina nie pragną nic więcej, niż zabawę. I tylko szkoda, że pewnie duża część amerykanów po obejrzeniu tej produkcji naprawdę uwierzy, że Lincoln wampiry wybijał.

 

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
charliest
Charlie St. Cloud – recenzja
karenplaczewautobusie
Karen płacze w autobusie – recenzja
kungfupanda2
Kung Fu Panda 2 – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*