poniedziałek, 20 listopada 2017

Ostatnia aktualizacja:10:59:16 AM GMT

baner_2180x400_px

Lokalizacja: Teatr Recenzje spektakli Letnia Scena: Kabaret Ponurego Żartu (foto)

Letnia Scena: Kabaret Ponurego Żartu (foto)

IMG_0259Za nami pierwszy konkursowy pokaz tegorocznej Letniej Sceny. W środę, 5 lipca w Domu Literatury w Łodzi zaprezentował się Teatr Rawa z programem Kabaret Ponurego Żartu. Autorem sztuki jest Daniił Charmsa, a przekładu Jerzego Czech. Adaptacją i reżyserią zajął się Hubert Bronicki, a na scenie pojawili się: Anna Gamrot, Ewa Kubiak, Michał Piotrowski, Nina Wolska i Bogusław Kudłek.

Alfred Hitchcock powiedział kiedyś słynne zdanie: „Absurdalność daje się wyrazić tylko za pomocą humoru”. Twórcy „Kabaretu Ponurego Żartu” świetnie zdają sobie z tego sprawę i tworzą teatr, w którym królują czarny humor, abstrakcyjne dialogi i niespójność narracji.

Reżyser, Hubert Bronicki, po inspiracje sięgnął daleko, bo aż do Radzieckiej Rosji lat dwudziestych. Wtedy to Daniił Charms, dramaturg i poeta, wraz z innymi młodymi twórcami, założył grupę Oberiu (Zjednoczenie Sztuki Realnej). Można ich nazwać prekursorami dzisiejszego teatru absurdu.

Trudno powiedzieć, co właściwie wydarzyło się na scenie. Ktoś się urodził (może dwa razy, a może trzy), ktoś się ożenił (z kim chciał). Tata nie powiedział nic złego (to na pewno). Było o pryszczach, których nie należy wyciskać, o kastratach i o życiu pozagrobowym. Pojawiła się sadystka z białym balonikiem, która z uporem maniaka wylewała wrzątek na twarz. Znalazło się miejsce dla Adama i Ewy. I dla Mikołaja Iwanowicza, za którym nic nie ma. Był nawet goły tyłek i wróżka. Niezbyt może gibka i wdzięczna, za to w towarzystwie baniek mydlanych i wódki.

Nie wiadomo właściwie, kiedy kończy się żart, a zaczyna następny, co jest na serio albo co z siebie wynika. Wśród odgłosów zsynchronizowanego żucia gumy, stwierdzam oficjalnie, że spektakl jest bez sensu, co – mam nadzieję – stanowi wyjątkowy i oczekiwany komplement.

Oderwanie od rzeczywistości, jakie proponuje Teatr Rawa jest nie tylko potrzebne, ale też skuteczne. Frajdę z nonsensu mają zarówno aktorzy, jak i widzowie. Niewymuszony śmiech, autentyczne reakcje, zdziwienie i niedowierzanie – to głosy, które docierały z widowni. Być może każdy z nas potrzebuje od czasu do czasu doświadczać życia tylko w jego „najbardziej absurdalnych przejawach”. Bo czy wszystko musi być pożyteczne i praktyczne?

./fot. Marcin Bałczewski

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież