wtorek, 28 lutego 2017

Ostatnia aktualizacja:08:03:06 PM GMT

Lokalizacja: Teatr Recenzje spektakli Godzina kota - recenzja

Godzina kota - recenzja

godzinakota-2Godzina kota, to metaforycznie 25 godzina dnia. Godzina, która „dotyka nas” poprzez dotyk istoty boskiej, możliwe że czasem pod postacią czworonoga.

Godzina kota to także najnowsza premiera Teatru Małego w Manufakturze. Teatr, który przyzwyczaił widzów do repertuaru raczej lżejszego, tym razem odbiorcom zaproponował obyczajową, psychologiczną sztukę autorstwa szwedzkiego dramaturga, Per Olova Enquista w reżyserii Katarzyny Dąbkowskiej-Kułacz.

Troje bohaterów – on (Michał Jóźwik) skazany za zabójstwo dwójki ludzi więzień – element eksperymentu, a także one (Magdalena Drewnowska i Loretta Ciechowicz) – pani psycholog – nadzorująca eksperyment i pastor, które próbują rozwikłać zagadkę zachowania mordercy powiązane z próbą jego samobójstwa. Pytanie jednak, czy jest co rozwikłać, czy nie mamy tu raczej do czynienia ze swoistą grą, w której każdy z graczy gra na swoją korzyść?

Opętanemu „przez dom rodzinny” mordercy proponuje się eksperyment – ma wychowywać małego kota, z którym się zaprzyjaźnia. Niestety eksperyment nie udaje się i tu zaczyna się opowieść, której jesteśmy odbiorcami.

godzinakota-1

Chociaż początkowo mówi się, że bohater jest najcięższym przypadkiem – jego przemoc nie ma jakiegokolwiek podłoża, to jednak szybko okazuje się, że jest to fałsz – wystarczy rozpocząć opowieść o przeszłości, rodzinie, domu, aby zobaczyć, że nie wszystko jest takie proste, jak zakładano. Podobnie historia z eksperymentem, która odkrywana jest fragmentarycznie.

Godzina kota nie należy do sztuk, które dają proste odpowiedzi, nawet momentami wydaje się być nielogiczna, lub zbyt skrócona – do dziś nie rozumiem, dlaczego po spotkaniu z mordercą pani pastor porzuciła wiarę, chociaż właśnie clue całej opowieści to dążenie do pierwotnego aktu wiary. Być może spotkanie z zabójcą był dla niej takim aktem? Akt poszukiwania istoty boskiej, pod tą czy inną postacią. Tęsknota do niej – tylko ona jest w stanie uspokoić „zniszczone serce” bohaterów. Także psycholog Elżbieta czasami zachowuje się zbyt irracjonalnie i zbyt krzykliwie. Najlepiej wypada tu sam morderca – zmienny emocjonalnie, jednakże zdecydowanie najbardziej jednolity i logiczny ze wszystkich prezentowanych bohaterów.

godzinakota-3

Scenografia sztuki ogranicza się do metaforycznej celi oraz krzesła, do tego gra światłem i nastrój dźwiękowy. Nic nie jest więcej potrzebne, bo cała opowieść koncentruje się na dialogach występujących w niej postaci.

Sztuka nie należy do przedstawień najdłuższych – widz otrzymuje siedemdziesiąt minut skondensowanej historii, z której wyjdzie z jednej strony z poczuciem lekkiego niedopowiedzenia (niespełnienia), z drugiej jednak z przemyśleniami natury ontologicznej. I może samemu, w innej formie, poszuka tej mitycznej 25 godziny.

/fot. Borys Bodetko

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież