wtorek, 21 lutego 2017

Ostatnia aktualizacja:11:19:14 AM GMT

 

   Plastry_Kultury_baner_3

Lokalizacja: Teatr Recenzje spektakli Single po japońsku - recenzja

Single po japońsku - recenzja

single-po-japonskuPiątkowy wieczór w łódzkim Teatrze Rozrywki Lutnia upłynął pod znakiem gościnnego spektaklu pt.: „Single po japońsku” w reżyserii Olafa Lubaszenki. W sztuce autorstwa Marcina Szczygielskiego występują: Anna Mucha, Katarzyna Maciąg, Lesław Żurek oraz Wojciech Medyński, aktorzy warszawskiego Teatru MY.

Bohaterowie przedstawienia to pracownicy dużej medialnej korporacji- wydawnictwa pisma Singiel w wielkim mieście. Niestety, w Singlu… ma miejsca na miłość i czas wolny. O własnym zdaniu nie ma co marzyć. Liczy się wyłącznie pociąg do władzy, pieniędzy i kolejne awanse. Jednak, gdy wydawnictwo zostaje przejęte przez japońskiego potentata pośród- i tak już mało licznej załogi- pojawia się bunt. Kiedy obowiązującym strojem staje się kimono, szala goryczy przelewa się. Wszyscy jednak mają jeden wspólny cel- utrzymać się w medialnym światku. Bohaterowie: Joanna, Sebastian, Magda i Nirek gotowi są oddać duszę diabłu, tylko po to, żeby zmieścić się w kolejnym deadlinie lub wykonać postawiony przed nimi challenge. Czy bohaterowie są w stanie poświecić swoją prywatność dla pracy? Okazuje się, że tylko takie podejście jest akceptowane przez nowego szefa…

Gra aktorska przez cały spektakl oczywiście była na najwyższym poziomie. Najbardziej komediowym aktorem na scenie był Wojciech Medyński. Uwagę męskiej części publiczności na pewno zwróciła Anna Mucha, która w wielkim stylu, z nutką wrodzonej kokieterii prezentowała swoje wdzięki. Damska część publiczności zapewne skupiła się na Lesławie Żurku, który ze swoim niewymuszonym i uroczym brakiem nonszalancji poruszał się po scenie. Katarzynie Maciąg należą się gratulacje za trud grania w tak wyszukanych kostiumach! Swoją drogą, kostiumy i scenografia w tym spektaklu na pewno zasługują na uwagę. Wszystko jest zrobione w prawdziwym, japońskim stylu- widz przenosi się wprost do kraju kwitnącej wiśni.

Warto zaznaczyć, że „Single po japońsku” to kontynuacja słynnego już spektaklu Szczygielskiego pt.: „Single i remiksy”. Skąd nazwa? Zarówno w pierwszej, jak i drugiej części panuje przekonanie, że tylko singiel jest produktywny, kreatywny i bardziej oddany firmie. Dlaczego po japońsku? Przecież to właśnie w tym kraju swój początek mają wszystkie korporacyjne mechanizmy... Spektakl w prześmiewczy sposób ukazuje rzeczywistość pracy w korporacjach.  To świetna komedia pomyłek, farsa, która jest ostrzeżeniem, jak nie zatracić się  w korpo-rzeczywistości.

„Single po japońsku” to naprawdę dobry spektakl. Komedia ze świetnie napisanymi dialogami i dwuznacznymi ripostami. Łódzka publiczność wyszła z przedstawienia zachwycona. Zresztą, spektakl w reżyserii Olafa Lubaszenki przecież nie mógł być okazać się kiepski…
Wybierzcie się na Single…, jeśli szukacie lekkiej i przyjemnej rozrywki po ciężkim tygodniu pracy- szczególnie w korporacjach.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież