czwartek, 27 kwietnia 2017

Ostatnia aktualizacja:09:59:16 AM GMT

Lokalizacja: Teatr Recenzje spektakli 34. FST – Między nami dobrze jest - recenzja

34. FST – Między nami dobrze jest - recenzja

miedzynamidobrzejestMasłowską popsuć chyba trudno, jej sztuki są tak zgrabne i lotne, że potrzeba naprawdę wielkich wysiłków, aby je spłaszczyć czy zniszczyć. Z drugiej strony jednak perfekcyjne poprowadzenie ogromu generowanej przez nią groteski i absurdu nie przychodzi od pstryknięcia palcem. Studenci IV roku wydziału aktorskiego PWST w Krakowie w specyficzną, charakterystyczną dla Masłowskiej konwencję weszli miękko i gładko, przywdziewając ją jak własną skórę.

Ludzie zamknięci w jednej przestrzeni, której właściwie nie ma, a mimo to gniecie i dusi. Codzienność, która nie istnieje, a doświadczana jest każdego dnia. Niezwykła zwyczajność i śmieszna tragiczność. Wojna zszejkowana z postmodernizmem, bieda z nowobogactwem. Nienawiść i nostalgia zszyte z ironią i cynizmem. Do tego marazm i żal za życiem, które się nie wydarzyło. Choć przecież lepiej się nie urodzić. Lepiej dla nas samych i dla wszystkich innych.

Masłowska faszeruje swoje sztuki żartem, w każdej ze scen wybucha humorem, parodią, absurdem. W czasie spektaklu uśmiech nie schodził więc z twarzy, większość scen gilgotała po stopach do rozpuku. Aktorzy z PWST w Krakowie żarty wypluwali z siebie jakby od niechcenia, z gracją i powabem, prawdziwie uzależniali publiczność od chichotu. Byli kolorowi, migotali jak kryształki porzucone na śmietniku, które kradnie się ukradkiem do kieszeni.

Na wyróżnienie szczególnie zasługuje Małgorzata Biela, wcielająca się w dwie postaci (metamorfoza majstersztyk!). Z jednej strony z posągową miną odgrywająca podręcznikową definicję przegranego życia, z drugiej – sztucznej diwy stanowiącej destylat współczesnej nadmuchanej kultury.

Ten patyczek miał jednak i drugi koniec. W tej serenadzie żartów oraz zgrabnych akrobacji słownych kpiących z rzeczywistości i świata był też ogrom smutku i rozpaczy.  Bo „Między nami dobrze jest” to tragizm wszystkich postaci niezależnie od ich statusu społecznego czy wieku, niemoc i stłamszenie przez mechanizmy rządzące rzeczywistością. Wreszcie, czy może przede wszystkim – polskość. Ta polskość co zawija się pod powieką, trzeszczy w zębach i uszach, uwiera w bucie, nie daje zmrużyć oczu. Polskość kolorowa i przaśna, koślawa, źle skrojona, zawstydzająca. I cały ten brud na scenie się pojawił, przywarł jak kolorowe konfetti, które nie chce dać spokoju.

Studenci wraz z reżyserką Glińską doskonale pokazali te dwie strony medalu, odpowiednio rozgrywając tę gradację. Żarty i gagi rozkładali jak miny, które choć barwne i kuszące, ostatecznie wybuchały w przełyku.

Dorota Masłowska
Reżyseria: Agnieszka Glińska
Scenografia: Agnieszka Zawadowska
Reżyseria światła: Jacqueline Sobiszewski
Głos z radia: Beata Fudalej
Opracowanie muzyczne – Mateusz Bieryt, Patryk Szwichtenberg
Asystenci reżysera: Paulina Puślednik, Hubert Sulima (IV r. WRD)
Asystentka scenografa: Natalia Jarnuszkiewicz
Konsultacja choreograficzna: Weronika Pelczyńska
Trailer: Franciszek Przybylski
Grafika: Antonina Benedek
Obsada: Małgorzata Biela – Halina/Monika, Karolina Burek –Bożena/Edyta, Zuzanna Czerniejewska – Mała Metalowa Dziewczynka, Karolina Wasilewska – Osowiala Staruszka, Mateusz Bieryt – Mężczyzna, Patryk Szwichtenberg – Aktor, Marcin Wojciechowski – Prezenter

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież