czwartek, 21 września 2017

Ostatnia aktualizacja:10:59:16 AM GMT

Lokalizacja: Sport Piłka Nożna Widzew Łódź - ŁKS Łódź 0:0 (foto)

Widzew Łódź - ŁKS Łódź 0:0 (foto)

IMG_3945_kopiujJak wielkim wydarzeniem na piłkarskiej mapie Polski mają Derby Łodzi pokazał środowy mecz przy al. Piłsudskiego. Skromna ilość wejściówek wyprzedała się w mgnieniu oka a na stadionie zameldował się komplet widzów. Zainteresowanie było tak wielkie, że teza o zapełnieniu trzydziestotysięcznika nie jest przesadzona.

Meczem od tygodnia żył każdy kibic łódzkiej piłki. Niestety na żywo spotkanie mogli obejrzeć jedynie kibice Widzewa i to oni gromkim dopingiem zagrzewali swoich ulubieńców przez pełne 90 minut. Zaprezentowali oni oprawę rodem z Europejskich boisk. Na połowie obiektu, przebrani w białe i czerwone peleryny kibice utworzyli napis „Derby są nasze”. Realne groźby władz odnośnie zamknięcia stadionu w przypadku użycia środków pirotechnicznych spotkały się z odzewem kibiców. Na ogrodzeniu wywiesili oni transparent o treści: „Dla dobra Reaktywacji wysłuchamy waszych racji”. Walka o prymat w Mieście Włókniarzy rozpoczęła się z pierwszym gwizdkiem sędziego Kwiatkowskiego- sędziego z Ekstraklasy, notabene specjalistę od spotkań derbowych. Punktualnie o 19:10.

W pierwszej połowie składnych akcji było jak na lekarstwo. Dało się odczuć, że drużynom w pierwszej kolejności zależało aby bramki nie stracić a dopiero potem strzelić. Już na samym początku meczu, wydawałoby się, lekki faul Okuniewicza na Kococie w środkowej części boiska skutkuje urazem gracza ŁKS. 25 minut później musiał on zejść z murawy na noszach i zakończył derby. Jak powiedział trener Robaszek na pomeczowej konferencji, w dużym stopniu rozbiło mu to plan taktyczny na całe spotkanie. Cała pierwsza część obfitowała w rwane akcje jednego i drugiego zespołu. Na pochwałę zasługiwała dobra gra Radionowa który wygrywał większość główkowych pojedynków. Postawa Ukraińca pokazuje jak ważnym jest on ogniwem dla drużyny z al. Unii.

Widzew - ŁKS 0:0

Druga połowa nie różniła się zbyt wiele od pierwszej. Definicja „meczu walki”, jak często nazywane są takie widowiska, była tutaj w pełni uzasadniona. Optycznie przeważał Widzew jednak nie mógł udokumentować przewagi bramką. Najbliżej szczęścia w 62’ minucie był Radwański który po podaniu Mąki trafił w słupek. W 64’ minucie Pyciak otrzymał żółtą kartkę za dyskusje z sędzią. To wydarzenie było o tyle ważne, że kilka minut później ten sam piłkarz otrzymuje drugą żółtą a w konsekwencji czerwoną kartkę i ostatni kwadrans ŁKS grał w osłabieniu. Wydawałoby się, że Widzew nie wypuści takiej okazji z rąk i zdobędzie upragnionego gola. Jednakże spokój w rozegraniu „ełkaesiaków” do spółki z długimi i nie zawsze owocnymi podaniami piłkarzy Widzewa sprawiały, że różnica jednego gracza nie była tak widoczna. Końcówka meczu to już długie piłki graczy Widzewa z pominięciem drugiej linii oraz skuteczna obrona i gra na czas graczy ŁKS.  Oprawa na europejskim poziomie przeplatana z dopingiem na poziomie którym Widzew nie miałby się czego wstydzić na świecie kontrastowała z poziomem gry który jako jedyny był na swoim miejscu. W III Lidze Łódzko- Mazowieckiej.
   
Z takiego wyniku z pewnością bardziej cieszy się drużyna ŁKS. Utrzymała status quo  w stosunku do trzeciego w tabeli Widzewa, grając w osłabieniu na boisku lokalnego rywala, w meczu o ogromnym ciężarze gatunkowym. Natomiast sytuacja Widzewa staje się już trudna. Rozpędzony Finishparkiet Drwęca Nowe Miasto Lubawskie pokonała Sokoła Aleksandrów Łódzki i na pięć kolejek przed końcem trudno zakładać, że zacznie seryjnie tracić punkty. Przed Widzewem niełatwy terminarz a nawet zwycięstwo we wszystkich pozostałych meczach nie gwarantuje choćby drugiego miejsca w lidze. O awans w bieżącym sezonie będzie niezwykle ciężko. ŁKS z trudniejszych pojedynków czeka wyjazd do Elbląga na mecz z dobrze spisującą się na wiosnę Concordią. Jeśli łodzianie przywiozą komplet punktów, pozostanie im paradoksalnie kibicować Widzewowi w meczu z liderem z Nowego Miasta Lubawskiego.

Widzew Łódź - ŁKS Łódź 0:0
WIDZEW: P. Wolański - M. Kozłowski, M. Nowak, S. Zieleniecki, B. Gromek, P. Rodak, M. Kazimierowicz, M. Michalski, A. Radwański, D. Mąka (80’ Krzywicki), P. Okuniewicz (54’ Kamiński)
ŁKS: M. Kołba - P. Pyciak, A. Ślęzak, K. Juraszek, K. Rozmus, D. Guzik, M. Gamrot, P. Kocot (38’ Golański, 78’ Rozwandowicz), P. Bryła, Ł. Kopka, J. Radionow

Frekwencja: 17 400


/fot. Natalia Zdziebczyńska      

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież