wtorek, 26 września 2017

Ostatnia aktualizacja:10:59:16 AM GMT

Lokalizacja: Muzyka Wywiady Krzysztof Napiórkowski: Poezja jest uniwersalnym językiem - wywiad

Krzysztof Napiórkowski: Poezja jest uniwersalnym językiem - wywiad

Krzysztof_Napiorkowski-1O poezji śpiewanej i rynku fonograficznym rozmawiam z twórcą tekstów, producentem i kompozytorem Krzysztofem Napiórkowskim.

Podstawowym dylematem współczesnego słuchacza jest pytanie o powierzchowność muzycznego gustu - rodzaju przywiązania jakim darzy otaczający świat dźwięków i aranżacji, wyznaczający horyzont jego prywatnych rankingów popularności. Muzyka jest bowiem odpowiedzią na to co w człowieku, na to kim jest, co potrafi, czego doświadczył i do czego zmierza. „Muzyka jest strojem i namiętnością kobiety” jak mawiał Ryszard Wagner. O ile część odbiorców decyduje się dziś nie przekraczać granicy własnej intymności, na gruncie muzycznym silna pozostaje potrzeba kontemplacji i refleksji - poszukiwania artystów, którzy nie tyle pozwoliliby odkrywać nowe muzyczne jakości, co odpowiadać na potrzeby aktywnego, rozwijającego się odbiorcy. Przykładem tego zjawiska może być zwrot ku piosence francuskiej, znanej na gruncie polskim pod postacią poezji śpiewanej, która rokrocznie trafia na sklepowe półki w coraz to nowych wydaniach, nieśmiało puszczając do widowni oko w ramach kolejnych festiwali choćby piosenki aktorskiej. O korzeniach nurtu i jego przyszłości w realiach współczesnego rynku fonograficznego rozmawiam z autorem tekstów, producentem i kompozytorem - Krzysztofem Napiórkowskim.

Janek Kozyra: Co wspólnego mają Arthur Rimbaud, Tom Waits i Carla Bruni?

Krzysztof Napiórkowski: Ciekawe zestawienie (śmiech). Wszyscy oni, poza oczywistym związkiem ze światem polityki, literatury, filmu czy muzyki, mieli swój udział w tworzeniu gatunku określanego jako „piosenka literacka”, choć na pewno inna jest ranga tych nazwisk w historii kultury. Gdy spotykam się z Krzysztofem Karaskiem i  moim kuzynem Jackiem Napiórkowskim - poetami, prawie zawsze kończy się na Rimbaudzie (śmiech). Twórczość amerykańskich songwriterów jest mi dość bliska ponieważ mój ojciec jest miłośnikiem i znawcą literatury amerykańskiej i od dziecka podsuwał mi amerykańskich autorów i pieśniarzy (śmiech). Najmniej znam twórczość Carli Bruni, ale na pewno wszyscy oni  w jakimś zakresie pomogli stworzyć lub podtrzymać muzykę opartą na poetyckim tekście oraz klasycznym – żeby nie powiedzieć francuskim  - modelu aranżacyjnym. Żeby nie wprowadzać niepotrzebnego zamieszania powiem od razu, że piosenka literacka cały czas pozostaje gatunkiem w dużej mierze umownym. Przeważnie celem artysty jest wzmocnienie za pomocą muzyki literackiego przekazu użytego tekstu, jednak historia zna przykłady parodii, czy stylizacji. Dla przykładu Edith Piaf często recytowała wiersz bez towarzystwa instrumentów, słyszałem też wiersze w interpretacjach zespołów rockowych, więc to nie styl muzyczny wpływa bezpośrednio na to określenie. Dla mnie muzyka i tekst są ze sobą ściśle związane, często wydaje mi się, że tekst ma już swoją własną, pierwotną melodię. A połączenie tekstu z muzyką jest przecież zjawiskiem nienowym.

Krzysztof_Napiorkowski_2

JK: Co jednak nie oznacza, że poezja śpiewana to twór XIX-wieczny.

KN: Na pewno nie. Dużo starszym. Wiadomo, że w średniowieczu po Europie wędrowali śpiewacy, poeci, którzy wykonywali własne utwory, często z racji świeckich tematów będąc poza oficjalnym kościelnym, skodyfikowanym nurtem. Wiele ze starych pieśni przetrwało w tradycji ustnej lub zostało częściowo spisane. Wydaje mi się, że wówczas muzyka miała zadanie utylitarne - była rozrywką, towarzyszką w pracy, w drodze, adoracją ukochanej kobiety.  Chodziło zatem o użyteczność. Dziś pieśń stała się niekiedy jakby celem samym w sobie, niekiedy stylizacją, bo i wybór środków pozostaje nieporównywalnie większy. Mam nawet wrażenie, że ilość możliwości przerasta zarówno odbiorców, jak i samych twórców. Jakiś czas temu zostałem zaproszony do współpracy przez Monodię Polską - zespół śpiewaczy praktykujący dawne pieśni, gdzie staramy się sięgać do źródeł muzyki polskiej obejmującej średniowieczne anonimy, ale także wiersze renesansowe czy barokowe. Okazuje się, że natura ludzka pozostała na przestrzeni czasu taka sama, pieśniarze nucą więc wciąż o miłości i przemijaniu, niezgodzie na świat i rozstaniach z ukochaną. Zmienia się tylko forma i styl wypowiedzi.

JK: Masz na myśli jakość powstającego materiału, czy może realia rynku fonograficznego?

KN: Poezja śpiewana ma podwójny charakter – z jednej strony pozostaje przystępna, czemu sprzyja właśnie balladowy charakter utworów i niespieszne, łagodne, czasem skromne aranżacje; z drugiej pełna jest złożonych, lirycznych interpretacji, których odbiór uzależniony jest od wrażliwości słuchacza. Jest to zarówno zaleta tej muzyki, jak i jej ogromna wada – najgłośniej wybrzmiewa ona  w osobach wrażliwych, dla których muzyka pozostaje sposobem komunikacji nie z grupą, lecz z samym sobą. W codziennym życiu coraz rzadziej próbujemy wsłuchiwać się we własne potrzeby, dawać sobie czas na małe przyjemności i odpoczynek. Obowiązki i wszechobecna technologia zabijają w nas umiejętność przebywania z samym sobą. Prawdopodobnie stąd bierze się niszowość poezji śpiewanej jako gatunku muzycznego i zainteresowanie organicznym brzmieniem w ogóle.

JK: Czy można zatem mówić o scenie poezji śpiewanej?

KN: To nie tak, że poezja śpiewana jest dla artysty w jakiś sposób zarezerwowana. W naszym kraju mamy wielu utalentowanych muzyków, którzy obok swojej autorskiej twórczości w pracy skutecznie wykorzystują poezję. Wiersz połączony z muzyką pojawia się również na scenach teatralnych. Pewną ciągłość z pewnością stworzyła „Kraina Łagodności”, audycja muzyczna emitowana przez wiele lat w Polskim Radiu. NIedawno, bo 4 grudnia miała miejsce premiera jubileuszowego wydawnictwa pt. „Moja Kraina Łagodności” podsumowującego ostatnie 20 lat piosenki literackiej. Tak się złożyło, że płytę otwiera jeden z moich utworów - "Jest pięknie".

JK: W swojej karierze wydałeś 3 albumy studyjne, miałeś również swój duży udział przy „Graniu Herberta”, a w nadchodzącym roku ukaże się kolejny krążek twojego autorstwa, tym razem z interpretacjami utworów Jana Twardowskiego. Jak publiczność reaguje na tego rodzaju twórczość? Poszukuje się jeszcze wiersza w piosence?

KN: Wielokrotnie również spotykałem się z opinią, że ktoś przypadkiem trafił na jeden z kameralnych koncertów, które grywam z Markiem Napiórkowskim, czy wraz z moim kwartetem - i poczuł się poruszony sposobem w jaki interpretacji został poddany wiersz. Często słyszę po koncertach od nowych słuchaczy, że nie byli świadomi mamy w Polsce taką muzykę i wykonawców. Nieco inaczej jest na festiwalach i dużych wydarzeniach muzycznych, gdzie przeważnie mamy do czynienia z bardziej świadomym widzem, który przyszedł usłyszeć swoje ulubione utwory grane na żywo. Wydaje mi się, że to nie sam wiersz jest elementem, który utrzymuje słuchacza w napięciu, a raczej harmonia, którą próbuję znaleźć i ukazać w utworze. Nie toleruję artystycznego fałszu i wydaje mi się, że postawa ta rezonuje z publicznością, która jest przecież doskonałym papierkiem lakmusowym intencji artystycznych.

O zainteresowaniu poetyckim tekstem w piosence może świadczyć również fakt, że w tym roku wziąłem udział również w nagraniu albumu  z wierszami Stanisława Grochowiaka w jazzowym anturażu pod kierunkiem Wojciecha Majewskiego, oraz w piosenkowej płycie Moniki Lidke z tekstami Andrzeja Ballo nagranej częściowo w Londynie.

JK: Jeśli już wspominasz o artystach, z którymi współpracowałeś – Grzegorz Turnau, Dorota Miśkiewicz, Anna Maria Jopek, Marek Napiórkowski, Adam Strug – ilość nazwisk jest imponująca. Zupełnie przypadkiem wasze losy splotły się na różnych etapach twórczości, czy może związał was właśnie wspólny horyzont muzyczny?

KN: Wydaje mi się, że każdy artysta czuje sobie potrzebę przekraczania kolejnych granic. Muzycy są niezwykle wrażliwi na sugestie i czasem wystarczy mały impuls, by na wiele godzin zamknąć się wspólnie w studiu, albo i nagrać całą płytę (śmiech). Bardzo szanuję i cenię ludzi, z którymi przyszło mi współpracować do tej pory, ale wydaje mi się, że nie znaleźlibyśmy wspólnej płaszczyzny porozumienia, gdyby nie wiara w pewien romantyczny pierwiastek muzyki i sztuki.

JK: Co masz na myśli?

KN: Myślę, że muzyka może łączyć ludzi kompletnie sobie obcych i różnych. Jest uniwersalną płaszczyzną porozumienia, jak matematyka.

JK: Kiedy możemy spodziewać się nowej płyty? Jak pracuje się z poezją Jana Twardowskiego?

KN: Myślę, że w okolicach kwietnia przyszłego roku płyta będzie już dostępna na sklepowych półkach. W tej chwili nie mogę jeszcze podać dokładnej daty premiery, natomiast z niecierpliwością czekam na zakończenie nagrań, i na pierwsze opinie i recenzje. Twardowski był ważnym poetą., który w charakterystyczny dla siebie sposób opowiadał o przemijaniu i walce z wewnętrznym rozgoryczeniem. Wydaje mi się, że dziś wyjątkowo potrzebujemy chwili, by uporządkować sobie świat, w którym przyszło nam żyć – znaleźć w nim to co wartościowe i piękne.

Więcej o Krzysztofie Napiórkowskim:
www.krzysztofnapiorkowski.pl/
www.facebook.com/KrzysztofNapiorkowskiMusic

Playlista:

Spotyfy: play.spotify.com/artist/3OFJY8j7pbocw59ftjejqK?play=true&utm_source=open.spotify.com&utm_medium=open

„Ziemie Obiecane” (2014)
www.youtube.com/watch?v=bf6mU2EEkqY&list=PLozs9wMilFpHSK8kXfoH1tSlPh7b7m3Z0

„Drugi Oddech” (2012)
www.youtube.com/watch?v=NFrYlRs5pOo&list=PLozs9wMilFpH1sKTok6x2fwUWctpkyS9k

„Introspekcja) (2008)
www.youtube.com/watch?v=2ed-jzfhOqg&list=PLozs9wMilFpEUvKIi7QblulecrsQdyp4v

/fot. mat.pras.

Zobacz także:

- Krzysztof Napiórkowski wystąpił w Łodzi (foto)

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież