Jude_-_PigmentZ jednej strony – tradycyjnie bezkompromisowy w swojej formie, z drugiej – zaskakujący feerią surowych, hałaśliwych dźwięków, bogatszym instrumentarium oraz bardziej emocjonalnym wokalem. Taki jest „Pigment”, najnowszy album legendy polskiego industrialu – łódzkiej grupy Jude.

Muzycy Jude przyzwyczaili swoich fanów do tego, że na ich premierowe utwory trzeba czekać długie lata. Tym bardziej zaskakujący jest fakt, że „Pigment” został wydany zaledwie dwa lata po premierze ostatniego wydawnictwa. Warto przy tym dodać, że poprzednik nowego albumu – „Stat”, ujrzał światło dzienne po 11 latach fonograficznego milczenia. Gdyby tego było mało – w międzyczasie – grupa wypuściła zremasterowaną reedycję debiutanckiego materiału „Ultimate Obedience” z 1997 roku.

Choć Jude bardzo rzadko koncertuje (w Łodzi można było ich posłuchać na żywo blisko 14 (!) lat temu), nie oznacza to, że przez większość czasu pozostaje w artystycznym letargu. Grupa nieustannie pracuje w studio, eksperymentując i nagrywając nowe dźwięki, czego dowodem jest chociażby wydana kilka tygodni temu płyta „Pigment”. Warto zaznaczyć, że od początku istnienia, Jude to projekt nie tylko muzyczny, ale też audiowizualny. Członkowie grupy mogą poszczycić się licznymi wystawami, pokazami, performances czy akcjami propagandowymi.

joomplu:133069/fot. Aleksandra Kucia

„Pigment” to piąta płyta w dorobku Jude. Album, podobnie jak dwa poprzednie, został wydany pod szyldem Requiem Records – wytwórni, która skupia w swoich szeregach artystów zasłużonych dla polskiej sceny eksperymentalnej (warto wspomnieć chociażby o nieżyjącym już Eugeniuszu Rudniku). Skład Jude nieustannie ewoluuje. Przy okazji nowego wydawnictwa, również nie obyło się bez roszad w składzie. „Pigment”, oprócz Wiktora Skoka, stworzyli dobrze znani już z projektu: Michał Wojewoda i Jacek Walczak. Po nagraniu albumu, do zespołu dołączył Michał Fryc, który od wielu lat działa na łódzkiej scenie eksperymentalnej. Michał do tej pory dał się poznać jako didżej, założyciel jednoosobowego projektu audiowizualnego Von oraz współtwórca (obok Eweliny Masztanowicz) duetu Vonsechsundachtzig, który na tle surowych, elektronicznych dźwięków, podejmuje temat katastrofy w Czarnobylu.

Jude nigdy nie oszczędzało swoich fanów, co słychać również na albumie „Pigment”, który w warstwie dźwiękowej jest zdecydowanie bardziej naturalistyczny i surowszy od swoich poprzedników. Agresywne, a jednocześnie ascetyczne brzmienie perkusji oraz hałaśliwe, nerwowe partie gitarowe to kwintesencja tej płyty. Trzeba jednak zaznaczyć, że pod warstwą żywych instrumentów, słychać również mnóstwo elektroniki. Natomiast za instrumentalny ewenement tego wydawnictwa z pewnością należy uznać wykorzystanie dźwięków trąb, które przywodzą na myśl apokaliptyczne syreny alarmowe.

Na płycie „Pigment”, wielowymiarowy, natarczywy wokal Wiktora Skoka, oprócz charakterystycznego wrzasku, przyjął także postać zdecydowanej melodeklamacji, która – niemniej od krzyku – budzi respekt. Momentami, zamiast krzyku słychać również ukryty za różnego rodzaju efektami, narkotyczny, maniakalny bełkot. To wszystko powoduje, że w połączeniu z inwazyjną, bezlitosną muzyką, album jest nacechowany radykalnymi, negatywnymi emocjami.

joomplu:112158/fot. Aleksandra Kucia

Jude nie ulega modom i nie dostosowuje swojej muzyki do potrzeb kapryśnej, zmiennej aury. Zespół konsekwentnie robi swoje, nie zważając przy tym na słupki popularności. Dzięki eksperymentom brzmieniowym, wzbogaceniu instrumentarium oraz nowym wyzwaniom wokalnym, grupie udało się stworzyć album wymagający, a przy tym bardzo dojrzały. „Pigment” to bez wątpienia najlepsza jak dotąd płyta w dorobku Jude, która z pewnością przypadnie do gustu dotychczasowym fanom zespołu, a dodatkowo pozwoli grupie zyskać wielu nowych zwolenników, lubujących się w surowych dźwiękach.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
JuwenaliaI-22
Juwenalia UŁ 2011 – koncerty dzień 1 (foto+wideo)
IMG_8717_kopia
Kobieta z Wydm w Lokalu (foto)
09032013_365
Kombajn do Zbierania Kur po Wioskach w DOMu (foto)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*