czwartek, 27 kwietnia 2017

Ostatnia aktualizacja:09:59:16 AM GMT

Lokalizacja: Literatura Prezentacje autorów Izabela Kawczyńska - sylwetka poetki (wywiad)

Izabela Kawczyńska - sylwetka poetki (wywiad)

IKTym razem prezentujemy sylwetkę łódzkiej (do niedawna) poetki, Izabeli Kawczyńskiej. Autorki dwóch tomików poezji, antykwariuszki, laureatki znaczących konkursów literackich. Specjalizuje się w poezji konfesyjnej.

Prezentacja tekstów

STREFY KONI

Tu się mówi largo. Spomiędzy żerdzi przesiąka
dźwięk. Las dzierży chrobot. Dźwiga się ciało.
Bieg koni tnie ścieżkę jak skalpel. Kiedy gorączka
smagała nas batem, chciałem cię zmusić do płaczu.

Słodki owoc sierpnia i głód na pokładzie. Owady
otrzepywały skrzydła. Komary cięły powietrze.
Potrzeba nam czegoś więcej. Obiecałaś zamknąć
oczy i kiedy je zamknęłaś, las wystąpił z brzegów.

SFERY INTYMNE

Przedmieścia, a jednak gęstość lasu. Sarny
w jedwabiach skóry, zabite, niosą swój
ciężar. Ruchliwość powietrza, gdy dziewczyny
w organzynowych sukienkach pokazują

pośladki. Wilgotniałem. Biel wgryzała się
we mnie. Gorączka, rtęć i świat za zakrętem.
Wśród wyschniętych traw dojrzewaliśmy,
pozwalając, by kołysano nas do snu, do płaczu.

PRZEZIMOWANIE

To konsekwencja układu, jaki zawarliśmy.
Pozostaję żywa, w sposób, który nie pozwala
na sentymenty. Każdego dnia pielęgnuję ciało,

leniwe jak truteń. Dbam o siebie, tak jak
obiecałam. Wiosna rozbije ciszę jak lustro.

Z upływem czasu inkrustacje przestają być cenne.
Kiedy kobiety schodzą nad wodę, wszystko jest
poruszeniem. Grążele odstają od tafli jak narośl.

DRZEWO

Masz lat tyle co Jezus i nie chcesz umierać. Owoce
są cierpkie i ciężkie jak grzechy. W górze szkli się
słońce, zaprawione żółcią oko. Wilgoć nadciąga

od strony rzeki. Przynosi rustykalną słodycz, a ja
starzeję się przy tobie. Boisz się, że umrzesz w lipcu.
Jest lipiec. Drzewo, na którym wisisz, rodzi owoc.

NOWA MITOLOGIA


Wszystko zawiodło. Odkrywasz to w poranek, który
nie jest smażeniem bekonu i jajek. Pies jest głodem.
Supeł w jego brzuchu zaciska się i ssie. W mojej głowie
mieszka potwór; stale bełkocze i mówi. Nowiny roznoszą się
jak choroba. Wieczorami wracasz. Przynosisz miasto
w otwartych oczach – twoje źrenice to czysta rtęć. Ogłaszasz
rozejm, ale, tak czy inaczej, przypominamy wojowników.

Nasz pies to Minotaur. Gładzisz łeb bestii, szukasz spokoju,
myśliwy ze złotym meszkiem na skroni. Przez płeć wchodzisz
we mnie jak w wodę. Nazywasz mnie matką. Dawniej miałam
matkę. Była królową pszczół albo wiedźmą. Z rozciętych warg
dawała mi miłość. Teraz jestem wymarłą planetą dojrzałą
w swej barwie. Znałam rzeźnika, który w nocy zrywał się
z krzykiem. Jego dłonie kuliły się na białym brzuchu żony

Luna_i_pies._Solarna_soldateska largo


Wywiad z autorką

Marcin Bałczewski: Nie wiem, jak Ciebie, ale mnie denerwuje, kiedy interpretując wiersze ludzie determinują je poprzez osobę autora. Wydaje mi się, że możesz często stykać się z tym zagadnieniem. Tak więc - ile w twórczości Izabeli Kawczyńskiej jest Izabeli Kawczyńskiej, a ile to po prostu poetycka fikcja?

Izabela Kawczyńska: Odczytywanie literatury w sposób dosłowny jest nieporozumieniem. Ten problem James Joyce formułował anegdotycznie: „Jak autor żył? Czy pił? Miał długi nos?” Zwłaszcza w poezji konfesyjnej istnieje pokusa interpretowania kreacji literackiej jako biografii poety. Konfesyjność to także kreacja. Dla mnie sztuka jest przestrzenią absolutnej wolności, prawdziwym zmyśleniem. Ma odhaczać możliwości, przekraczać nas, dopowiadać, dopełniać.

M.B.: Jako zawodowa antykwariuszka musisz znać i mieć stosy książek. Które cię najbardziej urzekają, które mają wpływ na Twoją twórczość?

I.K.:  Anne Sexton i Sylvia Plath to autorki szczególnie mi bliskie. Miałam siedem lat, kiedy pierwszy raz zetknęłam się z ich poezją i od tego czasu pozostaje ona dla mnie nieodzowna i oczywista jak oddychanie. Z innych twórców, w ogromnym skrócie: Derek Mahon, Ciarán Carson, George Mackay Brown, Adrienne Rich, Vivienne Plumb, Zdeněk Rotrekl, Leo Lipski, Ota Pavel, Dylan Thomas, Ivo Michiels, Franz Kafka, James Joyce, Georges Bataille. Spoza literatury dwie ważne dla mnie książki to „O sobie” Krzysztofa Kieślowskiego oraz „Rozmowy z Francisem Baconem” Davida Sylvestra.

M.B.: Moment – Kieślowski to reżyser, Bacon to malarz, możesz podpowiedzieć czemu to oni, czy też książki o nich są ważne dla Ciebie, a nie np. biografia Sylvii Plath?

I.K.: Biografia Sylvii nie, jej dzienniki – jak najbardziej. Kieślowski i Bacon to bardzo bliscy mi twórcy. W książkach-wywiadach mówią dużo o swoim podejściu do sztuki, świata, samych siebie.

M.B.: Skąd taka namacalna "cielesność" w utworach, mięso, ciało, zapachy?

I.K.: Przede wszystkim tekst musi być sensualny, musi oddziaływać poprzez zmysły. Jeszcze wyraźniej widać to w drugiej książce, „Largo”, osadzonej w poezji głębokiego obrazu, Deep Imagism. Dlaczego tak się dzieje? Nie potrafię odpowiedzieć. Pisanie to podróż do wewnątrz, kontaktowanie się z własną podświadomością. Na tym polega cała tajemnica.

M.B.:
Czyli sensualność wiersza to „mus”?


I.K.:
Tak jest u mnie, ale oczywiście nie jest to żaden warunek w poezji.

M.B.: Nie wiem, czy tak powinno być, ale czytając Twoje wiersze na głos jakoś strasznie podkreślam te "r" "rz", "szy", "czy", przez co utwory są strasznie ostre...

I.K.: Cieszę się, że czytałeś je na głos. Tekst musi brzmieć. Musi posiadać wewnętrzny rytm i porządek. Brzmienie wiersza powinno wzmacniać jego treść.

M.B.: Pytanie idealnie dla Urzędu Miasta i pracujących tam osób – a gdzie u twoich wierszach Łódź?

I.K.:  Pisząc o mieście, zawsze w jakimś sensie piszę o Łodzi, tutaj dorastałam, można powiedzieć, że Łódź to dla mnie archetyp miasta. To bardzo zagęszczona przestrzeń, która hipnotyzuje, jednocześnie zachwyca i przeraża. Postrzegam miasto, podobnie jak Witkacy, jako organizm determinujący życie ludzi, wyznaczający sposób komunikacji i zachowań. Widzę w tym zagrożenie dla indywidualności. Coraz mniej potrafię się w nim odnaleźć. Stąd decyzja o przeprowadzce na wieś, w konsekwencji której miasto być może nie zniknie całkiem z moich tekstów, ale z pewnością będzie go mniej niż dotychczas.

M.B.: Brałaś udział w warsztatach Creative Writing prowadzonych przez Nataszę Goerke i Marcina Hamkało. Goerke to jedna z moich ulubionych pisarek, jak się z nią pracowało? W ogóle uważasz, że Creative Writing ma jakiś sens?

I.K.:  Jednym słowem: świetnie! Bardzo cenne doświadczenie. W dużym stopniu zmieniło moje podejście do pisarstwa. Uświadomiło jak benedyktyńską pracą jest pisanie. Ile godzin mozolnych wysiłków, ile szkiców i wersji może złożyć się na jedną stronę gotowej prozy. Ile pułapek i dwuznacznych sformułowań czai się w jednym, pozornie prostym zdaniu. Nie da się przecenić korzyści płynących z pracy z tak doświadczonym twórcą.

M.B.: 
Tradycyjnie na zakończenie: znasz jakąś literacką anegdotę?

I.K.:  Znany pisarz otrzymał list od początkującego literata z próbką twórczości i zapytaniem, czy warto kontynuować, czy może lepiej przestać pisać. Odpowiedź brzmiała: „Pan może przestać i Pan się waha?”

M.B.: Masz jakieś rady dla początkujących twórców?

I.K.: Przede wszystkim czytać. Uczyć się od innych. Pracować nad warsztatem. Pisać. Naszych małych opowieści nikt nie opowie za nas.


Biografia

Izabela Kawczyńska – Publikowała m.in. w „Odrze”, „Pograniczach”, „Cegle”, „Tekstualiach”. Wydała zbiory wierszy: „Luna i pies. Solarna soldateska” (II nagroda w konkursie Złoty Środek Poezji), „Largo”.


Zobacz także:

- Piotrk Gajda - sylwetka poety

- Krzysztof Kleszcz - sylwetka poety

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież