czwartek, 17 sierpnia 2017

Ostatnia aktualizacja:10:59:16 AM GMT

 

   letnia_scena_baner

Lokalizacja: Film Recenzje filmów

Recenzje filmów

Alojzy - recenzja

alojzyW programach filmowych festiwali często znajduje się wiele premierowych tytułów. Jeden z nich - laureat tegorocznego Berlinale w sekcji "Panorama" - otworzył 7. edycję Festiwalu Krytyków Sztuki Filmowej Kamera Akcja.

Siedmiu wspaniałych - recenzja

siedmiuwspanialychWszystko zaczęło się w 1954 roku, kiedy to Akira Kurosawa nakręcił jeden z najważniejszych filmów w historii kina - „Siedmiu samurajów”. Obraz opowiadał historię siedmiu roninów (samurajów bez władcy) wynajętych przez mieszkańców wioski w celu ochrony przed brutalnymi atakami najeźdźcy. Sześć lat później amerykańskie studio filmowe – The Mirisch Company, w skład którego wchodzili trzej bracia – Walter, Marvin i Harold – zrealizowało anglojęzyczną wersję dzieła japońskiego mistrza, z tą jednak różnicą, że zastąpiło samurajów  kowbojami. W ten oto sposób, w 1960 roku, do kin trafiło „Siedmiu wspaniałych”. Na stanowisku reżysera zasiadł spec od westernów – John Sturges. Role rewolwerowców powierzono mało znanym wówczas aktorom. Dzięki tej produkcji Steve McQueen, Charles Bronson, Robert Vaughn i James Coburn wygrali sobie bilet wstępu do Hollywood, a odtwarzający główną rolę, od dawna posiadający status gwiazdy Yul Brynner, zainkasował niezłą sumkę.

Julieta - recenzja

julietaAlmodovar to czołowa postać kina hiszpańskiego i europejskiego w ogóle, pewnie doskonale Wam znana. Począwszy od jego pełnometrażowego debiutu w 1980 r. co jakiś czas wypuszcza filmy, które najczęściej wzbudzają spore dyskusje, ale i niejednokrotnie są nagradzane. W tym roku, po trzech latach od ostatniej produkcji („Przelotni kochankowie z 2013 r.) na ekranach kin możemy zobaczyć „Julietę”, kolejny film, w którym Almodovar powraca do tematyki rozrachunków z przeszłością, a na pierwszym planie stawia kobiety.

Boska Florence - recenzja

boskaflorenceDo tego seansu podchodziłam trochę sceptycznie, bo chociaż w obsadzie królują znane i lubiane nazwiska to sam zwiastun filmu nie wywoływał we mnie większego śmiechu, a reklamowany był jako świetna komedia. Całe szczęście pozory potrafią mylić i „Boska Florence” okazała się produkcją, która może doprowadzić do łez – tych ze śmiechu, ale i też tych ze wzruszenia. Stephanowi Frearsowi w jego najnowszym obrazie koncertowo udało się zbalansować elementy komediowe i dramatyczne.

Komuna - recenzja

komunaKopenhaga, lata 70. i małżeństwo Anny i Erika, które znudzone monotonią swojego życia postanawia zmienić olbrzymi dom w komunę. Komuna ma być wspólnotą, w której wszyscy będą się wspierać, trzymać razem i kolektywnie podejmować decyzje. Brzmi idyllicznie, a sytuacja przypomina trochę mieszkanie ze współlokatorami, tyle że na znacznie bliższym stopniu zażyłości. Zwodniczo mogłoby się wydawać, że duński reżyser Thomas Vinterberg podejmując taki temat w swojej „Komunie” przybliży nam mechanizmy funkcjonowania takiej zbiorowości, a może nawet doprowadzi do obalenia ideałów jej mieszkańców. Tymczasem początkowo intrygujący pomysł fabularny rozwija się w miarę trwania filmu w zwykły, małżeński dramat.

Rekiny wojny - recenzja

rekinywojnyZarabianie na cudzym nieszczęściu jest złe, niemoralne i w ogóle nie powinno mieć miejsca. Większość z nas myśli pewnie, że nie uczestniczy w procederach, przez które cierpią tysiące osób. Nasze rzeczy osobiste typu obuwie Nike czy Adidas lub bluzka z H&M są, niestety, wyrobem niewolników. Gdzieś w południowo – wschodniej Azji (Bangladesz, Filipiny, Indonezja) kobiety w różnym wieku, w warunkach często uwłaczających godności człowieka, szyją nam buty i odzież. Chciałoby się postawić pytanie: w takim razie mamy chodzić nadzy lub sami wytwarzać podobne dobra?

Śmietanka towarzyska - recenzja

smietankaLubicie Woody’go Allena? Chodzicie na jego filmy? Nawet jeśli nie na pewno zgodzicie się, że kogo jak kogo, ale Allena nie można nazwać niepłodnym twórcą. Chyba co roku na ekranach naszych kin pojawia się jakaś jego produkcja, zawsze charakterystyczna, jeśli chodzi o humor i sam styl. Nie inaczej jest ze „Śmietanką towarzyską”, w której Allen wrzuca nas w lata 30. ubiegłego wieku, przedstawia hollywoodzkiej i nowojorskiej elicie oraz gangsterskiemu półświatkowi.

Kwiat wiśni i czerwona fasola - recenzja

kwiatwisniZ potrawami jest jak z ludźmi – oceniamy po tym, co widzimy, a wnętrze odkrywamy dopiero wtedy, gdy pokusimy się na głębsze poznanie. Często odrzucamy kogoś, bo nie spełnia naszych oczekiwań. W przypadku potraw zdarza się, że coś, co wygląda mało atrakcyjnie, smakuje najlepiej na świecie. Podobnie ma się sprawa z „Kwiatem wiśni i czerwoną fasolą” w reżyserii Naomi Kawase – niby nic nadzwyczajnego, a jednak zaskakuje bogactwem smaków.

Zjednoczone stany miłości - recenzja

zjednocznePoczątek lat 90., blokowisko z wielkiej płyty gdzieś w Polsce – szaro, zimno, przytłaczająco. Do tego smutni ludzie uwikłani w trudne relacje, niemalże obsesyjnie pragnący szczęścia, ale lokujący swoje uczucia w niewłaściwych osobach. Ciężko tu o optymizm, prościej o tony przygnębienia. Tak wygląda schyłek PRL-u oczami Tomasza Wasilewskiego w jego najnowszym filmie „Zjednoczone Stany Miłości”. Filmie z doborową obsadą, zauważonym na niemieckim Berlinale, ale w bardzo depresyjnym klimacie. Czy faktycznie natłok ciężkich, czasem także niesmacznych scen i minimalizm w formie to składniki obowiązkowe kina, które warto zobaczyć?

Strona 4 z 141