środa, 25 kwietnia 2018

Ostatnia aktualizacja:04:43:08 PM GMT

Lokalizacja: Film Recenzje filmów Plan B - recenzja

Plan B - recenzja

planb2W ostatnich latach raczej nie możemy narzekać na deficyt co najmniej dobrej gry aktorskiej w polskiej kinematografii. Co prawda nadal wychodzi wiele produkcji bazujących wyłącznie na znanych twarzach i niczym więcej, ale o wielu z tych twarzy można powiedzieć, że nieźle radzą sobie z rolą. Takim też obrazem jest „Plan B” Kingi Dębskiej. W filmie są świetni: Marcin Dorociński, Kinga Preis, którą osobiście bardzo lubię, jest też Roma Gąsiorowska i… nie ma nic więcej. A przecież powszechnie wiadomo, że nawet najlepsza gra aktorska nie jest w stanie, mówiąc brzydko, „pociągnąć” całego filmu. 

Zacznijmy od tego, że Kindze Dębskiej jakimś cudem udało się popełnić najgorszą zbrodnię na produkcji filmowej jaką jest znudzenie widza poprzez mocno kulejący scenariusz i fabułę. W tym obrazie od początku czekamy na moment, od którego historia i bohaterowie całkowicie wciągną nas w swój świat, ale taki moment nie nadchodzi. Z ekranu od pierwszych minut zwyczajnie wieje nudą przez przewidywalne rozwiązania oraz brak osadzenia opowieści, które składają się na cały obraz, w głębszym tle.

„Plan B” opowiada bowiem kilka ludzkich historii, trzeba dodać, że życiowych i dosyć przygnębiających, ale wątki te nie bardzo stanowią całość. Brak im jakiegoś zgrabnego spoiwa, które sprawiłoby, że płynnie przesuwamy się po perypetiach kolejnych bohaterów. Brak im również szerszego kontekstu, nie wiemy co działo się wcześniej, zanim doszło do tej czy innej sytuacji i chyba przez to jako widzowie nie możemy wczuć się w losy postaci. Wśród samych zaś bohaterów mamy tych lepiej i gorzej skonstruowanych, rzeczywiście część z nich jest po prostu papierowa (jak grana przez Romę Gąsiorowską Klara), a szkoda, bo obsada i jej umiejętności mają duży potencjał.
Podobnie jak spore pole do popisu dają niektóre historie opowiedziane w filmie, jak chociażby ta o przebywającym na zwolnieniu warunkowym Mirku (Dorociński), wyróżniająca się zresztą spośród innych opowieści, czy dramat małżeństwa Natalii (Preis) i Pawła (Adam Cywka). Szkoda tylko, że to pole nie zostało w pełni wykorzystane przez reżysera. Bo w gruncie rzeczy „Plan B” nie jest filmem głupim, choć samo przesłanie – o tym, że zawsze jest jakiś inny scenariusz napisany nam przez życie, ma banalne.

Cóż, często nawet i takie oklepane treści, gdy się je umiejętnie poda mogą nas mocno poruszyć i skłonić do refleksji.  Niestety, „Plan B” nie jest tego rodzaju przykuwającym uwagę, a jednocześnie urokliwym banałem. Produkcja ta mimo intrygującej zapowiedzi na sali kinowej okazuje się niemałym rozczarowaniem. I nic nie pomoże tu obsada, ani rewelacyjnie wykonany przez Darię Zawiałow  utwór „Jeszcze w zielone gramy”, który wybrzmiewa na koniec seansu. Ten obraz to po prostu filmowy przeciętniak pozostawiający w odbiorcy duży niedosyt.

planb

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież