niedziela, 20 sierpnia 2017

Ostatnia aktualizacja:10:59:16 AM GMT

 

   letnia_scena_baner

Lokalizacja: Film Recenzje filmów Paterson - recenzja

Paterson - recenzja

patersonWydawać by się mogło, że rutyna jest największym wrogiem człowieka, a proste, z pozoru niewinne sytuacje w dalszym ciągu trzymają nas blisko ziemi. Paterson, główny bohater nowego filmu Jima Jarmuscha, jest kimś, kto w subtelny sposób obala powyższą tezę. Jego dzień zawsze wygląda tak samo – o szóstej rano pobudka, przywitanie pocałunkiem jeszcze drzemiącej żony, śniadanie, praca, spacer z psem, piwko w ulubionej knajpie i… kajet z poezją. Wszystko działa jak trybik w bezbłędnie pracującej maszynie. Tylko tyle? Zdecydowanie aż tyle, bo monotonia życia nigdy wcześniej nie była tak piękna i ulotna.

Paterson, w osobie bezpretensjonalnego Adama Drivera, jest kimś więcej niż zwykłym przeciętniakiem. To architekt czystego, spokojnego świata, wzbudzający naszą sympatię nie tylko poprzez skromność, ale przede wszystkim przez swoje podejście do życia. Jego milczenie mówi więcej niż wielostronicowa księga. Jego opanowanie ma w sobie więcej szaleństwa niż bohaterowie „Szybkich i wściekłych”. Duża w tym zasługa postronnych postaci - żony, barmana, czy przypadkowo napotkanego rapera (przezabawny Method Man). Idealnie uzupełniają oni świat głównego bohatera powodując u niego refleksję nad codziennością, a w konsekwencji przypływ natchnienia.


   
Poezja jest siłą napędową całego filmu, o czym Jarmusch informuje nas z czasem. Zanim jednak złowimy rybę, musimy wpierw popracować nad doborem przynęty, która ów rybę pozwoli złapać. Wabików jest tu całe multum, jednak przez rzekomą monotonię sączącą się z ekranu możemy ich nie dostrzec. Musimy szukać, czy to w ramionach bliskiej osoby, czy za kierownicą autobusu, czy na spacerze z psem, czy w ulubionej knajpie przy piwie, czy (w końcu!) przy notesie z poezją.
   
Jak stwierdził jeden z bohaterów – czasem najlepsza jest pusta strona, a walające się stosy liter mogą ustąpić miejsca jednemu tylko wersetowi. „Paterson” jest jak jednowersowy utwór poetycki, bo mniej, w tym przypadku, znaczy wiele. Zbyt wiele. Piękny film.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież