poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Ostatnia aktualizacja:10:59:16 AM GMT

 

   letnia_scena_baner

Lokalizacja: Film Recenzje filmów Księgowy - recenzja

Księgowy - recenzja

ksiegowyCzęsto oceniamy ludzi po pierwszym wrażeniu, a kiedy już wiemy, jaki zawód wykonują, mamy o nich mniej więcej wyrobione zdanie. Prawnik przestrzega kodeksu i za wszelką cenę stara się pomóc swoim klientom. Ksiądz nie zdradza tajemnicy spowiedzi. Nauczyciel kompetentnie stara się przekazywać wiedzę. Księgowy natomiast zajmuje się ewidencjonowaniem zdarzeń, obliczaniem świadczeń, prowadzeniem statystyk. Wydawać by się mogło, że to sympatyczny pan w okularach, z wąsikiem i lekkim brzuszkiem.

Tytułowemu księgowemu – Christianowi Wolffowi – daleko do powyższego stereotypu. To wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna, a liczby są mu tak samo bliskie jak kule i ciosy, którymi co jakiś czas raczy swoich adwersarzy. Dodatkowo cierpi na autyzm, co w jego profesji nie zawsze jest cechą porządaną. Pewnego dnia wielka korporacja zleca Christianowi infiltrację własnej placówki. Okazuje się, że tama sama korporacja, która go zatrudniła, teraz każe go zlikwidować. Wszystko przez zbyt dokładne obliczenia zagrażające przyszłości organizacji.

„3” jest chyba ulubioną cyfrą naszego księgowego. Dzięki niej złamał szyfr korporacji, która go zatrudniła. Ta sama cyfra przypadła do gustu również twórcom filmu, ponieważ obraz podzielony jest na trzy: płaszczyzny czasowe, znaczących bohaterów i gatunki filmowe. Piękna, matematyczna układanka, jednak nie wszystko jest w niej idealnie dopasowane.

Trójka sprawdza się w przypadku płaszczyzn czasowych. Oglądamy dorastającego Christiana, następnie obserwujemy go jako rozwijającego się, młodego człowieka, aby na sam koniec podziwiać jego księgowo – batalistyczne umiejętności. Wszystko to skrupulatnie przemontowane i ciekawie zaprezentowane. Wątki mieszają się tak dobrze, że czasem można się zagubić.


   
Trójka głównych bohaterów również robi wrażenie – Christian (Ben Affleck), agent skarbowy – Raymond King (J. K. Simmons) i płatny zabójca – Braxton (jak zwykle dowcipny Jon Bernthal). Aktorzy sprawdzają się w swoich rolach doskonale. Najlepszym ogniwem tego tercetu jest Affleck, który od ostatnich kilku lat trzyma poziom i nie spada z niego ani na moment. Christian w jego wykonaniu to zimna maszyna do zabijania o nieczułym spojrzeniu i pedantycznych manierach. Aktor idealnie wyważył chłód granej przez siebie postaci z piętnem choroby utrudniającej kontakty z otoczeniem.
   
Zgrzyt następuje przy podziale na gatunki filmowe – thriller sensacyjny, dramat rodzinny i historia miłosna. Jak w dwóch pierwszych przypadkach twórcy zgrabnie wyszli z twarzą (świetne strzelaniny, sceny walk, relacja z ojcem Christiana), tak przy ostatnim popadli w banał. Anna Kendrick w roli partnerki Afflecka jest bezpłciowa. Wątek miłośny jest wprowadzony schematycznie i dość poprawnie (żeby płeć piękna nie nudziła się w trakcie seansu). Jak na typową, hollywoodzką produkcję to i tak żadne poważne zastrzeżenie.
   
Patrząc przez pryzmat męskich gabarytów, spodziewano się po „Księgowym” raczej grubszego, wąsatego okularnika, niż dobrze zbudowanego, bystrego faceta, który nie myli się w obliczeniach. Pomimo kilku słabszych momentów film ogląda się z przyjemnością, a jego matematyczne podłoże tylko przybliża kolejne koraliki liczydła na plus.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież